.

.

wtorek, 2 czerwca 2015

Rozdział 11


,,Oczy zapomną, Serce zapomni,
 Lecz fotografia zawsze przypomni''

Dzisiaj rozdział dedykuję :

~Li Jula
~Dolor
~Nataly Lynch

Dziękuje wam za komentarze:*

------------------------------------------------------------------------------------------


** Violetta **

Nadal jestem u Leóna w domu, długo rozmawialiśmy o nas, o Diego.  Doszliśmy do wniosku że warto spróbować być razem. Przecież  staraliśmy się oddalić od siebie ale na każdy krok oddalenia
przychodziły trzy do przybliżenia. Kochamy się i mimo to że Diego będzie cierpiał chcemy być razem. Nic złego nie robimy tak? Wiem że wszystko będzie trudne. Ale przebrniemy przez to wszystko razem. Mam jeszcze Fran i Cami. Jestem pewna że Camilla mnie zrozumie i poprze. Teraz z Leósiem siedzimy i oglądamy film przy czym jemy popcorn. Czuję jakbym znowu miała 16 lat. Co prawda jeszcze wtedy nie znałam Verdasa. Jestem wtulona w niego, jego opiekuńczość całe ciepło i miłość którą mnie obdarza jak nikt inny do tego czasu nawet Diego nie umiał sprawić że czułam się tak bezpiecznie, taka kochana, potrzebna. Nie mówię że był zły bo nie był, ale co León to León.
Do nikogo nie czułam tego co do niego. Przystojny brunet z moich snów. Boję się że to jest za piękne by było prawdziwe. Na moje szczęście?! Nie wieże w to. Zaraz pewnie mi coś spadnie na głowę. Jakby ktoś mnie karał za to że jestem szczęśliwa. Zawsze patrzyłam na innych a nie na siebie. Nie krzywdzę bo lubię, chcę być tylko z Verdasem.

-Nie wiem jak to dalej będzie. -Szepnęłam do Leóna.
-A ja wiem.
-Jak? -Spytałam. Z kod on to może wiedzieć jak będzie?
-Będzie dobrze. -Powiedział i uśmiechnął się do mnie. Umie mnie rozbawić.
-Ale Diego on mnie nienawidzi.
-Mnie też ale przejdzie mu, po prostu potrzebuje trochę czasu.
-Tak myślisz?
-Tak, tak myślę. Jestem tego pewien.
-Kocham cię León.
-Ja ciebie też.
-Muszę już iść rano wstaje do pracy.
-Odwiozę cię.
-Pojadę sama.
-Nie.
-Nie odpuścisz?
-Nigdy za bardzo się o ciebie martwię. Dzisiaj miałaś dużo i to nie za dobrych wrażeń.
-Masz rację. Lepiej jak pojedziesz ze mną ale nie chce robić ci kłopotu..
-Żaden problem.
-Dobrze.

Po 15 minutach wyszliśmy z jego domu i wsiedliśmy do samochodu. Cały czas się śmialiśmy, jakby nic się nie stało. Jak on to robi że przy nim zapominam o świecie. W końcu dotarliśmy, szybko minął ten czas. A mi smutno że muszę się z nim już pożegnać. A może wejdzie ze mną na chwile. Zapytam może akurat się zgodzi.

-León może wejdziesz na chwile?
-A chcesz żebym z tobą jeszcze trochę pobył?
-Tak bardzo.
-Dobrze.
-Dziękuję ci to dla mnie naprawdę dużo znaczy.
-Wiem dla mnie też. -Przytuliłam go. Brakowało mi go. Nie mam już sił walczyć z tym co do niego czuję.
-Każda dziewczyna chciała by być na moim miejscu.
-Chyba każdy facet na moim. -Zaśmialiśmy się.
-Co ty we mnie widzisz?
-To czego ty nie umiesz dostrzec. -Odpowiedział patrząc mi głęboko w czekoladowe oczy.


** Diego **

Dojechałem na miejsce i czekałem na Federico. On ma problemy z Ludmiłą ale ja mam o wiele gorzej. Mój najlepszy przyjaciel mnie zdradził. I to z kim? Z moją dziewczyną teraz już byłą, a jeszcze kłamią mi w oczy. Ciekawe ile to naprawdę trwa. Dwie osoby do których miałem największe zaufanie. Nigdy bym się tego po nich nie spodziewał. No cóż pozory mylą. Nagle zauważyłem Fede który próbował przepchnąć się przez tłum ludzi. Usiadł po czym zamówił piwo. Wymieniliśmy się spojrzeniami. Widziałem że jest czymś naprawdę zmartwiony.

-Siema -Przywitałem się z kumplem.
-No hej.
-Problemy z Ludmiłą?
-Tak. A ty problemy z Violettą?
-Tak i nie.
-Jak to? -Spytał zdziwiony i jak zwykle zaciekawiony Federico.
-Nie tylko z Vilu.
-A z kim jeszcze?
-Violetta i León, oni są moim problemem.
-León?! Jak to? Przecież to twój przyjaciel.
-Były. Teraz już były.
-Od kiedy? Czemu?
-Od wtedy gdy zobaczyłem go obściskującym się z Violą. -Powiedziałem spuszczając wzrok.
-Żartujesz sobie..
-A widać jakbym sobie żartował?
-Raczej nie.
-Właśnie. A co u ciebie z Ludmi?
-Szkoda gadać, znowu mnie wystawiła. Fryzjer ważniejszy niż ja.
-Taka jest Ludmiła i nic z tym nie zrobisz.
-Pocieszyłeś mnie, myślałem że jak znasz ją dłużej coś poradzisz.
-Wiesz jaka jest moja rada na nią.
-Jaka?
-Pokochaj ją taką i zrozum, albo się rozstańcie. Ona jest taka.
-Świetnie.
-Fede, ona ma wady jak każdy ale zalety też i to więcej. Może tego nie okazuje ale cię kocha i zależy jej na tobie.
-Tak myślisz?
-Ja to wiem. -Powiedziałem przekonująco by uwierzył.

Rozmawialiśmy i piliśmy. Teraz to tylko w nim mam oparcie. Może nawet on będzie moim najlepszym przyjacielem. Pomijając to wszystko. Po mimo tego zobaczyłem i co do nich poczułem.
Nienawiść to miłość do niej nadal we mnie jest i zwycięża. Teraz jest z Leónem. Go kocha. Dlatego wątpię czy są jakiekolwiek szanse na to byśmy do siebie wrócili. Nie wiem czy walczyć o nią. Jest jakaś nadzieja. Czy to ma sens. Znowu mam iść do Franczeski pytać się czemu mi nie powiedziała. Czy są na nasz związek z Vilu jakieś szanse. Co mam zrobić by ją odzyskać. Przecież ona i tak się wygada Violi. Jutro podejmę jakąś decyzje. Na spokojnie o ile tak w ogóle w tej  sytuacji można...


** León **

Byliśmy już u Violetty w domu. W jadalni, tam siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Lubie gdy się uśmiecha. Wygląda jak anioł. Urocza, zmysłowa, piękna. Niczego jej nie brakuje. A myślałem że takich kobiet już nie ma. Teraz ma liczyć się tylko ona. Żyjmy chwilą. Chociaż na razie dopóki wszystko się nie uspokoi. Liczę na coś więcej niż bycie jej kochankiem czy chłopakiem. Oczywiście nie teraz kiedyś, marzę o normalnym i stabilnym życiu z nią przy moim boku. Może nawet jakiś ślub, dziecko. Jestem najlepszym dowodem że marzenia się spełniają. A moje największe być z Violettą już się spełniło i nie pozwolę nikomu tego zniszczyć. Będę robić dla niej wszystko byle tylko nie przestała mnie kochać. Śmialiśmy się aż nagle, sam nie wiem kiedy zrobiła się między nami bardzo mała odległość. Nie wytrzymałem, pocałowałem ją. Violetta nie była mi obojętna i odwzajemniła mój pocałunek. Zatraciliśmy się w coraz to dłuższych pocałunkach. Oparłem Vilu o ścianę i zacząłem rozpinać guziki od jej koszulki. Na jej szyi składałem pocałunki. Viola jednak odsunęła się ode mnie. Patrząc ,,Nie teraz'' Pośpieszyłem się chyba, nie jestem cierpliwy ale jak na nią patrze nie mogę się powstrzymać. Co ona teraz o mnie pomyśli. Mam nadzieje że nie zepsułem wszystkiego. Po prostu nic więcej nie pragnę oprócz niej.

-León..Zrozum to dla mnie za szybko się dzieje. Rozstanie z Diego i to wszystko..Przepraszam ale nie mogę. -Wyszeptała cicho, byłam chyba trochę speszona.
-Nie, nie to moja wina ja cię przepraszam. Miałem chwile słabości, rozumiesz? -Próbowałem się wytłumaczyć.
-Tak rozumiem.
-Ale wszystko jest już okej?
-Wszystko jest dobrze między nami. -Uśmiechnęła się lekko w moją stronę a ja to odwzajemniłem. Od teraz wiem że jest w porządku.
-Dobra ja już pójdę do jutra. -Pocałowałem ją w policzek i wyszedłem.
-Pa León.

Gdy tylko opuściłem apartamentowiec Vilu chciałem się przejść i pomyśleć. Co mam zrobić by Diego zrozumiał, wybaczył. Nie wiem. Po 30 minutach pojechałem do domu. Po drodze myślałem o Violi. Mogłem wszystko zniszczyć jednym głupim zachowaniem. Nigdy bym sobie tego nie wybaczył. Na szczęście Violetta jest inna.  Wszystko potrafi zrozumieć.


** Lara **

Nie wiem, chyba odpuszczę Leóna. Teraz mam na oku jednego faceta, ma swoją firme tak jak Verdas. Jest młody, bogaty a co najważniejsze jest singlem. No z wyglądu może nie jest taki przystojny jak León ale najgorszy też nie jest. Nie będę się wysilać. Jak on nie chce to nie. Znajdę kogoś lepszego. Kto tak nie marudzi, nie wybrzydza. Lubię żyć w luksusie taka już jestem. I mało tego nic na to nie poradzę. A on jeszcze tego pożałuje. Pożałuje że ze mną zerwał. Mnie się tak nie traktuje a on kiedyś to zrozumie. Inne kobiety go wystawią i zostanie sam wtedy przyjdzie do mnie ale będzie już za późno na wszystko. A teraz idę na spotkanie z kimś wartym mnie. Jak tacy ludzie istnieją. Poszłam do łazienki wzięłam prysznic po czym owinęłam się ręcznikiem. Pomaszerowałam do garderoby i wybrałam czarną koronkową bieliznę. Krótką i obcisłą, czerwoną sukienkę z dużym dekoltem oraz pofalowanym dołem. A jeśli chodzi o buty to wybrałam czerwone wysokie szpilki. A do tego różne dodatki dla mojej ozdoby. I ubrałam się i nałożyłam makijaż korektor, podkład, cienie pod oczy, puder, róż, szminkę i inne. Włosy potraktowałam prostownicą. Ostatnie poprawki i gotowe. Dzwonek do drzwi, to pewnie on. Powitałam go, dał mi bukiet kwiatów. Weszliśmy do jego samochodu i pojechaliśmy na kolacje. To już koniec przygody z Leónem a zaczęta historia z kimś zupełnie innym lepszym.


** Camilla **

Następnego dnia obudziłam się przytulona do Broadway. Jak zwykle sam jeszcze spał. Wstałam i wykonałam poranne czynności takie jak prysznic, mycie zębów, ubranie się, makijaż. Posprzątałam po sobie łazienkę po czym skierowałam się w stronę kuchni. Zrobiłam śniadanie tosty z czekoladą. Położyłam je na stół a w tej samej chwili wszedł Broadway całując mnie delikatnie w usta.

-Dzień dobry kochanie. -Przywitał mnie czule.
-Dzień dobry.

Usiedliśmy do stołu i zjedliśmy tosty. Brodweya zjadł je i to ze smakiem. Wiem co on najbardziej lubi, w końcu tyle lat jesteśmy razem. A teraz w końcu podjęliśmy jakieś kroki. Mieszkamy razem i jesteśmy zaręczeni nie wieże! Jestem narzeczoną Brodweya. Już dzisiaj dzwonię do dziewczyn i idziemy po suknie. Będę pierwszą panną młodą z naszych znajomych. Ciekawe kto następny. Z tego co wiem do Fede i Ludmi, Diego i Violettcie się nie zbyt układa. No Fran też jest sama. Może w końcu sobie kogoś znajdzie. Po miłym a  nawet bardzo miłym porannym śniadaniu pożegnałam się z moim ukochanym i wyszłam do pracy. On zaraz też idzie. Nie ma tak dobrze, oby dwoje musimy pracować szczególnie teraz. Bierzemy ślub, czego nam jeszcze potrzeba. Niczego, ustaliliśmy że z posiadaniem dziecka zaczekamy aż dorobimy się większych pieniędzy żeby niczego mu nie zabrakło.
Pasuje to mi i jemu. Idealne rozwiązanie, wiemy na czym stoimy.

---------------------------------------------------------------

A więc rozdział jak dla mnie za krótki no i trochę nudny.  Zawiodłam z tym rozdziałem. Tym bardziej że tak długo go nie było. Przepraszam za te rzeczy. Postaram się dodać następny rozdział jeszcze w tym tygodniu. Oczywiście też dłuższy i ciekawszy. Chciałam też podziękować wam za tyle miłych jak dla mnie komentarzy pod ostatnią częścią One Short'a i rozdziału. Licznik odwiedzin też rośnie co mnie bardzo cieszy. Liczę i mam nadzieje że będzie tak samo albo  lepiej i więcej komentarzy. Jeszcze raz dziękuje kochani jesteście:** A teraz mały szantażyk?

Next Rozdział = 5 Komentarzy<33

Pozdrawiam Sandra:**

Czytacie - Komentujecie - Motywujecie

7 komentarzy:

  1. To jest świetne ^^ Kobieto! :) Już nie mogę się doczekać next :*
    Przepraszam, że tak rzadko tutaj wpadam, ale naprawdę trudno mi znaleźć czas ;) Ale teraz jestem i mam zamiar napisać ci motywujący komentarz xD
    Leonetta wygrała <3
    Lara sobie kogoś znalazła. Mrauuu... xD
    Fede taki biedny, Diego zresztą też ; (
    Proszę, zrób Diecescę :* Dla mnie xD
    Broduay jest kochany ;) Oświedczył się :) To takie urocze xD
    Mam nadzieję, że będą szczęśliwi ;) Camila już jest xD
    To chyba tyle... Przy okazji, chcę ci podziękować, że odwiedzasz mojego bloga :* To dla mnie naprawdę wiele znaczy ^^
    Życzę weny i z ogromną niecierpliwością czekam na next ^^

    true-love-was-going-to-hurt.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa... I jeszcze jedno xD Mogłabyś mi podać GG? Byłabym wdzięczna ;)

      true-love-was-going-to-hurt.blogspot.com

      Usuń
  2. Jeej! <3 Jest kolejny rozdział! Ale fajnie! :3
    No więc tak...
    Leonetta! :3 Super, że mogą być razem! Na pewno spotka ich wiele przeciwności losu, ale sobie poradzą! :*
    Biedny Dieguś... Mam nadzieję, że szybko zapomni o Vilu, wybaczy Leonowi... i może nawet zwiąże się z Fran! <3 Diecesca forever! :*
    Feduś... Musi zaakceptować Lu! Może czasem zrobi coś źle, ale naprawdę go kocha! :3
    BROMI! Moje kochane Bromi! Są zaręczeni i na dodatek mieszkają razem! :3 Ale to słodkie... <3 Ciekawe jaką suknię wybierze Cami! ^^
    Ogólnie rozdział jest świetny! Piszesz bardzo dobrze! <3
    Już nie mogę doczekać się kolejnego! Mam nadzieję, że napiszesz szybko! ^^
    Pozdrawiam i życzę weny! <3

    http://de-nada-sirve-el-odio.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny
    Wcale nie nudny
    Dzieki za dedykt :*
    Jestem szczesliwa ze Vilu i Leon sa razem.
    Ale zal mi Diego ;~;
    Czekam na next Pozdrawiam i zycze weny ;)
    Ps. Zapraszam na moj nowy blog ( jest tam troche postaci z violetty wiec moze ci sie spodoba)http://myholidaysdreams.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem!!
    Ostatnia!!
    WRESZCIE przeczytałam wszystkie rozdziały!!
    Rozdział oczywiście świetny!!
    Teraz postaram się czytać je regularnie o i dziękuję za dedyk!!!
    Czekam na next!!
    Pozdrawiam Nataly :-) :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudo ! Genialna jesteś ! ;) Zazdro talentu ;) Rozdział genialny i czekam na następny :-)

    OdpowiedzUsuń