,,Choćbyś szedł milionami dróg, i milion mijał kamieni… będę….
na każdej z tych dróg, i w każdym kamieniu….ja….''
********************************************************
** Violetta **
Nad rankiem wstała przeciągając się. Mrużyłam oczy bo nachodziły na nie promienie słoneczne wydostające się przez okna. Ziewnęłam po czym jak to ja spoglądnęłam na naścienny zegarek który wisiał w sypialni. Na szczęście zdążę do pracy, mam jeszcze dobre półtorej godzinny. Znając mnie i moje przyzwyczajenie spania do późnej porannej godziny stwierdzam że mogłam wstać później. A jak by tak było to zaliczyłam bym spóźnienie w pracy a niestety szef tego nie toleruję. Wyrzucił by mnie z niej, na moje miejsce czeka setka, jak i nie tysiące kobiet. Muszę się postarać bo co ja bym zrobiła bez pracy? Nie wiem nawet gdzie bym mieszkała, co bym jadła. Mam mieszkać kątem u znajomych. O nie, nie. To nie dla mnie. Ja marzę, lubię stabilne życie u boku mężczyzny którego kocham. W tym momencie jest to León, go kocham, z nim pragnę być. Wczoraj mogłam wykorzystać chwilę..Ale nie chce. To było by za szybko. Kiedyś tak ale nie teraz, mam za dużo problemów. Nawet nie mam pojęcia co dzieje się z Diego. Męczy mnie to że nie mogę się z nim przyjaźnić, lubię go. Zależy mi na nim ale nie w taki sposób jak on tego chce, nie tak jak na Leónie. To dwaj zupełnie inni mężczyźni. Leóś..On jest tak delikatny, przystojny i w ogóle. Jest świetny. No cóż Diego nie chce mnie znać postawił sprawę jasno. Albo jestem z nim jako jego dziewczyna
albo..Wiadomo nie chce mnie więcej widzieć. Wpływu żadnego na to nie mam. Trudno, mam nadzieje że León wczoraj miał racje. A teraz czeka mnie praca. Pomaszerowałam wolnym krokiem do mojej garderoby i wybrałam zestaw ubrań na dziś. Weszłam pod prysznic, ubrałam się oraz umyłam zęby. Jak to nazwać? Tak jak zwykle codzienność, czasem a nawet często bardzo męczona. Zastanawiam się ile mogła bym zaoszczędzić czasu gdyby nie to. Właśnie zapomniała o włosach i makijażu. Jak ja wyglądam jak siedem nieszczęść. Włosy związałam w mojego ulubionego luźnego kucyka. Często mam tak upięte włosy, albo rozpuszczone. Wszyscy mówią że tak wyglądam najlepiej, naturalnie, uroczo, ładnie. Ale nie będę przecież chodzić w jednej fryzurze więc czasem mam tak a czasem inaczej. Oprócz tego nałożyłam cieniutką warstwę makijażu. Bez podkładu i korektora. Pochowałam kosmetyki i resztę rzeczy które porozkładałam. Wybiegłam z łazienki patrząc na godzinę. Mam jeszcze trochę czasu. Nie jestem jednak głodna więc wypije tylko na spokojnie kawę. Tylko że nie w domu, wolę się napić w mojej ulubionej kawiarence. Jest po drodze do pracy. Na całe szczęście. Usłyszałam pukanie do drzwi. A kto stał w nich? Leóś! Bardzo się cieszyłam
że go widzę. Uspokaja mnie to. Ciekawe po co znowu przyszedł. Czyżby nadal ma wyrzuty sumienia po tym co się wczoraj stało a raczej mogło stać. Chyba nie, tłumaczyłam mu to więc nie.
-Hej León. -Powiedziałam przytulając się do niego.
-Dzień dobry Violu, wszystko w porządku?
-Tak, jak ty jesteś to jak najbardziej.
-Cieszę się. Przyniosłem twoją ulubioną kawę.
-A z kod ty wiesz jaka jest moja ulubiona?
-Znam cię. -Po czym posłał uśmiech w moją stronę.
-Dobrze ale mamy tylko chwilę bo idę do pracy.
-Chwila wystarczy.
Jednak nie zostaliśmy u mnie, poszliśmy do parku. Usiedliśmy na jednej z ławek pod drzewem. Było
bardzo romantycznie, jednak na moje zakręcone życie nie potrwa to długo. Piliśmy kawę jednocześnie rozmawiając. Śmialiśmy się nawet nie wiem z czego. Trące głowę będąc przy nim. Niestety gdy odchodzi wracam do zwykłej, nudnej i szarej rzeczywistości. Gdybym tylko mogła każdą moją chwile spędzać właśnie z nim. Szybko minęło 30 minut, czas do pracy. Oznajmiłam mu to. Nie był zbyt szczęśliwy z tego powodu że muszę już iść, ja też nie ale nie będę olewać pracy. On ma swoją firmę, jest szefem dlatego może robić co chce. Dla mnie ją puszcza. Byle tylko spędzić ze mną jak najwięcej czasu, gdybym ja mogła zrobić to samo, ale nie mogę. Mieszkamy niby niedaleko
od siebie. To nie wystarcza, przynajmniej Leónowi nie wystarcza. Pocałowałam go delikatnie w usta po czym zrobiłam parę kroków w stronę parkingu gdzie znajdowało się moje auto. Nagle usłyszałam jego wołanie, krzyknął ,,Violetta!'' Zatrzymałam się, był za mną więc się odwróciłam. Zaproponował że mnie podwiezie do pracy. Tak super, tylko czym ja wrócę z powrotem autobusem, nie. Powiedział że przyjedzie też po mnie, czyta mi w myślach? Ja jeszcze nic nie powiedziałam. Jest kochany.
** Diego **
Obudziłem się z strasznym bólem głowy. Wiedziałem dlaczego on jest. Picie z Fede wczoraj nie pomogło mi zbytnio. Z resztą jemu chyba też nie. Upijać swoje smutki, zabijać problemy. Pomaga ale na czas gdy się pije następnego dnia jest tylko gorzej. Zamiast tak marnować czas bym coś zrobił.
Wstałem i ziewnąłem. No, raczej się nie wyspałem. Weszłam do łazienki i opukałem twarz zimną wodą. Spojrzałem w lustro, wygląd nie był zbyt ciekawy. Podkrążone oczy nie reprezentują mnie najlepiej. Z lodówki wyciągnąłem schłodzone mleko, musiałem jakoś ugasić pragnienie. Połknąłem też parę tabletek na ból głowy. Oby coś pomogły. Położyłem się na sofie i okryłem kocem. Zasnąłem jeszcze na pół godziny. Może mi przejdzie. Wstałem, po czym wykonałem codzienną rutynę. Usiadłem, włączyłem telewizor i odpoczywałem. Praca nie zając nie ucieknie. Dzisiaj nie idę, znowu. To się może źle skończyć a nie chce pozwolić by moje problemy osobiste wpłynęły na moją karierę. Zawsze mój ojciec a potem ja powtarzałem że problemy osobiste na pracę wpływu nie mają. A teraz co? Właśnie. Moje rozmyślania przerwał kolejny dzwonek do drzwi. Kto tam znowu idzie chcę być sam. Ten dźwięk podrażnia moje uszy. Krzyknąłem ,,Proszę wejść!'' nie chciało mi się wstać i otworzyć dlatego zawołałem. Po chwili ujrzałem Franczeskę, to on. Co chce mi powiedzieć? Czego jeszcze nie wiem? O co jej może chodzić? Tylko te pytania chodziły mi po głowie.
-Fran co tu robisz? -Spytałem cicho.
-Idziemy przejść się do parku.
-Po co? -Kolejne pytanie, kolejne na które nie uzyskam odpowiedzi.
-Zobaczysz.
-Okej.
Wyszliśmy do parku tak jak nakazała Fran. Całą drogę pokonaliśmy w milczeniu. W końcu zaproponowałem by usiąść na ławce, ona tylko przytaknęła głową. Wtedy spojrzałem jej głęboko w śliczne oczy. Zrozumiałem i dostrzegłem coś czego nigdy nie umiałem w niej dostrzec. Czy coś się zmieniło? Nie wiem. Ale chyba ją kocham. Zrobiłem awanturę Violetcie że jest z moim najlepszym
przyjacielem a teraz co? Sam nie jestem lepszy. Najgorsze jest to że teraz wiem to co ona czuje i co musiała czuć. Może naprawdę miała racje. Może nasz związek to tylko zauroczenie które w końcu musiało wygasnąć. Czyżby było tak jak mi to tłumaczyła Viola i León. Nie, to nie może być prawda.
Zakochałem się w przyjaciółce Vilu. W mojej byłej, którą do dziś rana wydawało mi się że nadal kocham. Wszystko może się tak szybko zmienić. Ja z Fran, León z Violą? Czyżby to tak miało się skończyć?
** Ludmiła **
Nadal czekam w domu na Fede. Nie wrócił od naszej wczorajszej sprzeczki. Właściwie to poważnej kłótni. Ja nie wiedziałam że on na mnie czeka i chce mi zrobić niespodziankę. A telefon mi się rozładował. Mam poczucie winny. Rozumiem Federico że się wściekł na mnie. Sama pewnie bym się tak zachowała na jego miejscu. Owszem mamy problemy w naszym związku ale dopiero teraz zrozumiałam na ile są one poważne. Wydawało by się że w każdym związku tak jest ale żeby aż tak sama nie wiem. Kocham go i jestem pewna że chcę z nim być. W tej kwestii, z mojej strony nic się nie zmieniło. Mam nadzieje że on też mnie kocha. Bo jak nie to tylko prze ze mnie. Widzę tylko czubek własnego nosa. Muszę patrzeć na innych a tym bardziej na Fede. I dbać o to co mam. O nasz związek. Drzwi się otworzyły a z nich wszedł Fede. Zaparło mi tchu, martwiłam się o niego. Mam nadzieje że da mi jeszcze jedną szanse i wybaczy.
-Federico ja cię przepraszam..
-Słuchaj Ludmiła, nie rób tak więcej. -Przerwał mi.
-Nie będzie już takiej sytuacji ja rozumiem, zmienię się obiecuje. Tylko wybacz ten ostatni raz, proszę. -Powiedziałam parę zdań na jednym oddechu.
-Obiecujesz że to był ostatni raz? -Spytał mnie z nadzieją w oczach. Wiedziałam że to moja ostatnia szansa.
-Tak. -Po czym go przytuliłam, jestem szczęśliwa.
** Camilla **
Muszę zadzwonić do Vilu, Fran. Mają pomóc mi w wyborze sukni ślubnej. Właśnie jeszcze nie wiedzą o zaręczynach. Jutro idę do salonu sukien i jakąś wybiorę. Cena w tym momencie nie gra roli. Ważne jest to bym wyglądała olśniewająco. A one mi w tym pomogą. Wzięłam w rękę telefon po czym wybrałam numer Violetty.
-Halo Violetta?
-Hejka Cami, jestem w pracy.
-Wiem ale chcę ci powiedzieć że Broadway mi się oświadczył!
-Co? Naprawdę nie mogę w to uwierzyć! Gratuluję!
-No ja też. Dziękuje ci Violu.
-Nie ma za co kochana.
-Pomożesz mi jutro w wyborze sukni?
-No pewnie, to dla mnie przyjemność.
-Ok to na razie.
-Pa.
Taki sam telefon wykonałam do Franczeski, zgodziła się. Tak, wreszcie kolejny cel ślub będzie wykonany. Tylko to brakuje mi do szczęśliwego życia, przynajmniej na razie.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Heyka! Gorąco na dworze jak w piekle. 35 stopni czy jakoś tak, masakra. Już nie wyrabiam. No to tak długością rozdziału znowu się nie popisałam ale chciałam go już dodać, tak? Tak. No dużo Leónetty ale co się dziwić głównie to opowiadanie miało być o nich a w mniejszym stopniu o pozostałych. Jest trochę Fedemiły..I! W końcu wasza ukochana Diecesca ^.^ Rozdział pisałam na szybko. Bo byłam z przyjaciółkami na rolkach, dopiero wróciłam do domu a jeszcze mam sprawdzian w poniedziałek ale nie będę was zanudzać. Jak myślicie? Franczeska odwzajemni uczucie Diego? Czy Diego naprawdę się w niej zakochał czy to tylko pod wpływem chwili, zauroczenie? Będą ze sobą czy nie? Co zajdzie w parku i w dalszych rozdziałach między nimi i czy w ogóle coś zajdzie, a jak tak to co na to Leónetta i reszta. No tego wam nie zdradzę, ja wiem już co chce i będę dalej dążyć ze swoją fabułą. Fedemiła pogodzona co wy na to? I jaką suknie wybierze Camilla z dziewczynami? No to wszystko w następnych next'ach. Dziękuje wam też za tyle komentarzy pod ostatnim rozdziałem<33 Oraz za prawie 2000 tysiące wyświetleń bloga.Mam nadzieje że nie zanudziłam was tym i tym rozdziałem. Komentujcie:* Tym razem bez szantażu. Pa.
Pozdrawiam Sandra<33

Zajmuje!!
OdpowiedzUsuńHej!!
UsuńHaha!!!
Tym razem jestem pierwsza!!
Będę czytała już normalnie, bo mamy jeszcze tylko jeden sprawdzian i koniec z tym dziadostwem! Czyli zaliczeniem, poprawianiem, sprawdzianami, wejściówkami, kartkówkami...KONIEC!!
Jeszcze tylko 3 tygodnie!
Dobra do rozdziału!!
Fedemiła ❤❤
No Cami na pewno będzie olśniewająca! Musi być!!
Leonetta!!! ❤❤❤
Diecesca!!!!! <3 <3 <3 ♡♡♡♡♡♡♡❤❤❤❤
Przepraszam, ale jestem taka szczęśliwa, bo R5 przyjadą do POLSKI 30 września tego roku!!!!!!!!
Niestety do Warszawy i nici z naszego głosowania na Kraków!! :-(
Ale ważne, że przyjadą!!
Zapraszam do mnie dzisiaj na rozdziały!!
Postaram się je wstawić na obu!!
No wiesz muszę je trochę nadrobić, więc serdecznie zapraszam do obserwowania!!!
Czekam na nexcik!!!
Pozdrawiam Nataly :-) :*
Moim zdaniem rozdział jest po prostu świetny! ^^
OdpowiedzUsuńMasz ogromny talent do pisania i nam go prezentujesz! <3
Twoje opowiadanie wciąga mnie coraz bardziej! Mogłabym czytać je na okrągło! :3
Leónetta! <3 Diecesca! :* Fedemiła! :3 Bromi! :D
Po prostu świetnie! ^^ Ciekawe jaką Cami będzie miała suknię... <3
Napisz szybko kolejny! Ja cały czas tu jestem i czekam na niego z niecierpliwością! Jak chyba każdy... :D
Pozdrawiam i życzę weny! ^^
Duuuużo weny! <3
http://de-nada-sirve-el-odio.blogspot.com/
Nie no swietne ;)
OdpowiedzUsuńDiecesca poszla w ruch xD mam nadzieje ze beda razem ;)
Leon slodziak ;)
No no prosze oswiadczyny ;o
Czekam na next. Pozdrawiam i zycze weny ;)
Jejuu, ale Ty suuper piszesz ! Na prawdę rozdział super, hiper, boski ! <3 Czekam na następny ;)
OdpowiedzUsuńZapraszam ;3 - one-shot-with-btr.blogspot.com
Weszłam, przeczytałam ten rodział i najprawdopodobniej też inne przeczytał, zaobserwowałam bloga aby być nabierzaco i się zachwyciłam twoim talentem.
OdpowiedzUsuńOddaje trochę talentu. Napewno będę dalej czytać twoje rozdziały i one shot. Myślę że ślub będzie piękny. Czekam na next. Napisz szybko następny rodział bo niewyczymie.
P.S zapraszamy na mojego bloga nie jest tak super jak twój ale lubię pisać
UsuńLink: bigtimerushna-zawsze.blogspot.com
Dawno u ciebie nie byłam przepraszam.
OdpowiedzUsuńRozdział powala, jest FANTASTYCZY, BOSKI!
Czekam na next i zapraszam do siebie ---> http://podemos-printar.blogspot.com/2015/06/lucha-por-tus-suenos-rozdzia-xiv.html
Hej :*
OdpowiedzUsuńCieszę się, że przeczytałam ten rozdział ^^ Jest bardzo ciekawy i poprawia humor ;)
Nie będę się rozpisywać, tylko szybko lecę do next ^^
true-love-was-going-to-hurt.blogspot.com
no-espero-amor-ni-odio-oneshots.blogspot.com