.

.

piątek, 12 czerwca 2015

Rozdział 14

Rozmowa Diecescy

,,Miłość jest jak ukojenie..jak spokój umysłu..Jak puszek poruszający się w stronę wiatru..Delikatny i subtelny''

Rozdział dedykuję wszystkim czytelnikom którzy nie mają humoru z powodu końca serialu ,,Violetta''

------------------------------------------------------------------------------

** Violetta **

Po wczorajszym spotkaniu z dziewczynami rozeszłyśmy się. Każda w swoją stronę. Wypad po suknię ślubną dla Camilli uważam za udane. Cami wybrała śliczną suknie, aż chce się wychodzić za mąż. Jest pierwszą i stawiam że nie ostatnią która wyjdzie za mąż. Jednak nie daje mi spokoju wczorajsze zachowanie Franczeski. Była jakaś nie obecna, dziwne bo nigdy taka nie była. Chyba że..Chyba że ma jakiś problem. Ale zawsze mi mówiła jak było coś nie tak. Sama nie wiem co mam o tym sądzić..Z myślenia wyrywa mnie dzwonek do drzwi. Odruchowo spojrzałam na zegarek, 10:29. Kto może o tej godzinie przyjść? Otworzyłam, był to listonosz. No tak teraz dostałam olśnienia. Zawsze o tej porze jest listonosz. Pewnie kolejne rachunki. Odebrałam pocztę. Była to jakaś koperta, nie były to jednak żadne rachunki czy coś podobnego. Ktoś napisał mi list i go wysłał ale kto. Nikt nie przychodził mi do głowy, pomyłka. Tak właśnie pomyślałam. Otworzyłam kopertę by zobaczyć co jest napisane. Wyjęłam jakieś zdjęcia. Miałam mętlik w głowie. To co tam zobaczyłam było jak nóż w serce..Nie spodziewałam się czegoś równie okropnego!


** Federico **

Ludmiła jest nie do poznania. Faktycznie się zmieniła, sam w to jeszcze nie wieże. Przypomniały mi się słowa Diego który powiedział ,,Albo ją zaakceptujesz taką jaką jest, bo się nie zmieni. Albo sam wiesz...'' Haah ~ Zaśmiałem się. To się bardzo zdziwisz kolego. Teraz jestem w pracy siedzę w gabinecie i przeglądam maile na laptopie. Naszła mnie myśl. Należą mi się jeszcze 5 dni urlopu, płatnego urlopu. Z które w każdej chwili mogę skorzystać. A gdyby tak..Romantyczny wyjazd na weekend, we dwoje. Tylko my, ja i ona, ona i ja. Tak! To dobry pomysł, a nawet świetny. Jestem genialny. I wcale nie przesadzam! Krzyczę w myślach, ze szczęścia oczywiście. Mogę sobie wyobrazić jak tam będzie. Sam na sam z moją Lu. Tylko nie wiem gdzie. Paryż! Na komputerze wklepuje stronę gdzie mogę kupić bilety w dwie strony na lot do Paryża. Jeszcze tylko rezerwacja w hotelu, *****. 5 gwiazdek. Ludmi będzie zachwycona! No tak 5 minut i przelew zrobiony. Teraz to tylko załatwię pewny urlop. 


** Violetta **

Zdjęcia Franczeski i Diego w parku jak się całują! I to ze wczorajszą datą. I ten liścik: ,,Z Pozdrowieniami'' Kto mógł mi to wysłać! Mniejsza z tym. Pytanie brzmi jak ona mogło mi to zrobić. Ufałam jej, a gdy zaproponowała że porozmawia z Diego byłam jej za to mega wdzięczna no ale teraz to wszystko jasne. Jak dla niej tak wygląda rozmowa to..To fajną mam przyjaciółkę. Niby taka wzorowa z niej..Nie ważne. Ciekawe ile to trwa?! Z moich oczu wydobywają się strumienie łez. Ale nagle słyszę głos, bardzo znajomy. Fran, jest tutaj jak ona może mi patrzeć prosto w oczy i kłamać. Mało tego weszła do mojego mieszkania bez spytania mnie. A jakby był ze mną León albo ktoś inny.

-Violu, muszę z tobą porozmawiać.. -Wykrztusiła z siebie. 
-Nie, stój. Za nim mi powiesz to ja tobie coś pokaże. - Powiedziałam prawie krzycząc z rozpaczy.
-Co takiego?  - I ona się jeszcze pyta. ~ Pomyślałam. 
-Zaraz zobaczysz.. - Wymruczałam cicho pod nosem, równocześnie dając jej zdjęcia do ręki. 
-Violetta ale to nie tak jak myślisz..Daj sobie wytłumaczyć.. - Prawie się rozpłakała ale na mnie nie robiło to już najmniejszego wrażenia.
-Co tu tłumaczyć?! - Spytałam rozwścieczona. 
-Bo ja się kocham w Diego.
-Ty nie rozumiesz! Ja nie jestem zła na ciebie bo się w nim zakochałaś. Ja zrobiłam to samo Diego i rozumiem.
-To czemu? 
-Bo mi nie powiedziałaś..Myślałam że zawsze byłyśmy i będziemy szczere między sobą.
-Ale właśnie miałam ci powiedzieć teraz.
-Tak?
-Tak. - Powiedziała niepewnym głosem Fran.
-Ciekawe ile to trwa!
-Od wczoraj od tego pocałunku, uwierz Violu. 
-Nie wierzę ci. Wyjdź z tond. - Powiedziałam płacząc.
-Ale ja.. - Chciała dokończyć ale przerwałam jej.
-Nie. Nic nie mów, lepiej jak wyjdziesz.
-Przepraszam. - To było jej ostatnie słowo ,,Przepraszam'' Po czym wyszła.

Nie wierze jej. Niczego nie rozumie. Jak ona mogła mnie tak kłamać. A może oni dłużej mnie zdradzają i Diego było to na rękę że się z nim rozstałam a cała wina spadła na mnie. Nie, Violetta wyhamuj. Mówiła do mnie moja intuicja. Przecież ja go skrzywdziłam, inaczej by się mi nie oświadczał, ale czemu Fran miała by kłamać. Nie wiem o co chodzi. Jestem zagubiona, tak znowu. Nic do siebie nie pasuje. Może León ma jakieś sensowne wytłumaczenie. Napisze mu SMS.


Nadawca: Violetta Castillo
Odbiorca: León Verdas
Temat: Coś ważnego!

León nie uwierzysz co się stało! Zadzwoń do mnie jak będziesz miał czas, albo najlepiej przyjedź do mnie. I o nic się teraz nie pytaj. Nie odpisuj. Po prostu chodź i przytul mnie, potrzebuję tego, proszę.



** Francesca **

Rozpłakałam się na dobre, gdy Violetta wyrzuciła mnie z mieszkania poczułam że ją zawiodłam. Rozumiem ją, Diego miał racje mogłam nie zwlekać z tą rozmową. I pogadać z nią wczoraj, nie było by tego wszystkiego. Usiadłam na ławce niedaleko domu Vilu po czym skuliłam się w kłębek. Jak byłam mała pomagało mi to. Nie wiem kto mógł być tak bez duszny i zrobić nam te zdjęcia! A najgorsze że nie wiem jak i kto ale jej je dał, wysłał sama nie wiem. Viola nic mi nie powiedziała. Kto mnie aż tak nienawidzi że chciał abym cierpiała. Usłyszałam jakieś kroki, ktoś zbliżał się w moją stronę. Nie musiałam na niego spojrzeć, czułam że był to Diego. Usiadł koło mnie. Podniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy, wyczytałam z nich troskę o mnie. Łza kapała jedna po drugiej, mimowolnie nie miałam na to żadnego wpływu. Nie umiałam ich powstrzymać.

-Fran, co się stało? - Spytał zmartwiony.
-Violetta...Ona.. - Nie mogłam z siebie wydobyć słowa.
-Co z nią?  - Wziął mnie za rękę a potem przytulił. Zrobiło mi się lżej.
-Ona dostała zdjęcia na których się całowaliśmy.
-Ale miałaś z nią porozmawiać? I jak to, od kogo?
-Nie wiem. Szłam z nią pogadać a jak przyszłam to już je miała.
-I jak zareagowała?
-Źle, mówi że by mnie poparła gdybym jej powiedziała ale że świństwem z mojej strony jest to że jej nie powiedziałam.
-Spokojnie, trudno stało się. Uspokoi się to razem z nią pogadamy.
-Okej - Mimowolnie się uśmiechnąłam.
-Będziemy razem?
-Tak - Powiedziała jak najbardziej poważnie.

Oczywiście zapieczętowaliśmy to głębokim pocałunkiem. Potem poszliśmy się jeszcze przejść. Byliśmy bardzo szczęśliwi razem. Jak ja mogłam nie dostrzec że kocham się w Diego. Był tak blisko a ja nic nie czułam. Albo nie chciałam czuć, to był chłopak Vilu, mojej najlepszej przyjaciółki. Nie wyobrażam sobie że mogła by mi nie wybaczyć. Jednak to była by tylko i wyłącznie moja wina że nie porozmawiałam z nią wcześniej, mówiła że zdjęcia przyszły do niej dzisiaj rano. A ja zwlekałam. I teraz poniosę tego duże konsekwencje.


** Broadway **

Wziąłem wolne w pracy, Camilla oczywiście zrobiła to samo. Ona ma już suknie. Załatwiła restauracje w której będziemy się bawić po uroczystości. Wybrała menu. Wszystko be ze mnie, bo nie miałem czasu. Ale teraz to się zmieni dzisiaj idę po garnitur. I pójdę do biura podróży, zarezerwuję nam jakiś miły miesiąc poślubny. Oczywiście Cami pogania mnie bo do ślubu został zaledwie miesiąc. Nagle do mnie podbiega z jej miny nie wynika nic dobrego.

-Broadway! - Krzyknęła jakbym nie słyszał..
-Wysłałeś zaproszenia na ślub, tak jak ci to mówiłam od tygodnia?
-Z..zap..Zapomniałem.  - Będzie afera.
-Jak to zapomniałeś? Mówię o tym codziennie od paru dni nie można na ciebie liczyć!
-Można. Kochanie, dzisiaj je wyśle obiecuje.
-Nie, teraz to ja je wyśle. Ale czasami mam wrażenie że tylko mi zależy.. - Powiedziała spokojniejsza ale chyba trochę zawiedziona.
-Mi też zależy, kocham cię Camilla. Wiesz o tym.
-Tak wiem, przepraszam to stres. No dobrze to pokaż garnitur.
-Właśnie idę po niego do sklepu!
-Co?!
-Pa. - Pocałowałem ją i wyszedłem z mieszkania. Nie zostanę tam bez garnituru.

Uniknąłem bitwy ale czy uda się zapobiec wojnie przed małżeńskiej. Wątpię, Camilla ma charakterek.

-------------------------------------------------------------------------------------

Hej, dzisiaj rozdział krótki, nudny. Przepraszam ale przez ten koniec Violetty nie mam humoru, pomysłu. A co najważniejsze brak weny :< Następny rozdział będzie lepszy! Napiszę jak będę miała wenę. Ale mam nadzieje że wam się chociaż trochę podobał. No nic, nie będę się rozpisywać. Pa.

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. No i jestem!!!
      Rozdział świetny!!!
      Nie będę nic więcej pisała, bo nie mam tu nic do powiedzenia.
      Czekam na next!!
      Pozdrawiam Nataly :-) :*

      Usuń
  2. Swietne ;)
    Szkoda ze Viola nawrzeszczala na Fran za nic ;-;
    Ale dobrze ze Diego sie zjawil.
    Broduey rozwala swoja pamiecia xD
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ja mogłam nie skomentować rozdziału?! No jak?!
    Jest taki genialny! ^^
    Piszesz naprawdę świetnie! :*
    Wiele osób czyta twojego bloga! <3
    Kocham! Kocham! Kocham! :3

    OdpowiedzUsuń