.

.

niedziela, 7 czerwca 2015

One Short ~ Nadzieja na lepsze życie ~ Część III

** Późny wieczór, w domu **

Leżę na łóżku i szlocham w poduszkę nie mogę przestać. Nie mogę przestać płakać oraz myśleć o moim tacie. O tym co się stało, jak mogło by to wyglądać gdybym go nie zostawiła samego. Nie daje mi spokoju myśl że nie byłam przy nim gdy tak mnie potrzebował, w tak ważnych, ciężkich dla niego chwilach. Może by jeszcze żył. Wsparcie bliskiej dla niego osoby, jedynej którą miał byłam ja. Nie wiem jak ja sobie poradzę, pogrzeb, jego śmierć. To spadło na mnie tak..Tak szybko.  A teraz miało być tylko lepiej, zaczęłam układać sobie życie. Czy nie mam prawa do szczęścia. Czy zawsze wszystko musi się zwalić w najmniej oczekiwanym momencie? Gdyby nie León nie wiem co bym zrobiła. Jednak teraz nawet on nie umie ukoić mojego bólu który tak mocno odczuwam. Stoi w  drzwiach od sypialni i patrzy na mnie, jego oczy podobnie jak moje są wypełnione smutkiem.  Jest bezradny, nie umie nic zrobić bym poczuła się lepiej. Co on musi czuć. Patrzy jak jego ukochana osoba cierpi i nie może nic absolutnie nic zrobić.




** Tydzień Później **

Dzisiaj pogrzeb mojego ojca! Nie mogę w to uwierzyć. Cały ostatni tydzień był dla mnie nie do zniesienia. Teraz jak go pochowam to będzie znaczyło że pogodziłam się z jego śmiercią, z tym że już nie żyje, że nie ma go tu i nie będzie. Że nigdy do mnie nie wróci, nie przytuli. Nie uśmiechnie się do mnie, nie powie mi paru miłych słów. Nie będzie na moim ślubie, nigdy nie zobaczy moich dzieci. Jeszcze ich nie mam ale kiedyś na pewno będę mieć. Nie chcę mi się wstawać z łóżka nie chcę tam iść. Ale muszę. Słyszę kroki zbliżające się w moją stronę, raczej w stronę łóżka na którym leże i cały czas płacze. Verdas uklęk przy nim odgarniając kosmyki moich włosów. Musnął delikatnie mój policzek po czym otarł łzy. Jest taki kochany i opiekuńczy, tata mi go chyba zesłał
by się mną opiekował zamiast niego. Jestem wdzięczna Leósiowi że jest przy mnie, rozumie i wspiera.

-Violu kochanie, musisz wstawać. -Wyszeptał mi do ucha głaszcząc mnie po policzku.
-Tak, już wstaje. Poczekasz na mnie na dole? -Spytałam trochę zachrypniętym głosem..
-Oczywiście, pamiętaj że cię kocham i nigdy nie zostawię.
-Tak, wiem. Dziękuje że jesteś. Bardzo cię kocham. -Brunet tylko się uśmiechnął i wyszedł z pokoju.

Podniosłam się i weszłam do łazienki.  Weszłam pod prysznic i opłukałam moje ciało letnią wodą. Wytarłam się ręcznikiem. Ubrałam w czarną sukienkę, cienkie rajstopy. Buty na lekkim obcasie, też czarne. Włosy przeczesałam i związałam w porządnego koka. Dodałam parę wsuwek do włosów by się nie rozwalił. Cienka warstwa makijażu. I już. Nie mam ochoty wielce się szykować. Jest dla mnie bardzo ciężko tam być. Ale muszę to zrobić dla taty. Zeszłam na dół gdzie czeka na mnie Verdas. Wziął mnie za rękę, przytulił i wsiedliśmy do samochodu.





** Pogrzeb ,,Germana Castillo'' Cmentarz **


Po mszy w kościele i pochowania taty. Ledwo powstrzymywałam się od płaczu. León dobrze wiedział co przeżywam, czasami wydaje mi się że odczuwa to samo co ja ze zdwojoną siłą. Ale trzyma się dla mnie. Chce bym wiedziała że mam w nim oparcie. Że mogę na niego liczyć. Żebym miała w nim poczucie bezpieczeństwa. Nie mogłam się opanować i przytuliłam bardzo mocno do niego. Płakałam w jego objęciach, tylko to przynosiło ulgę. Patrzyłam na jego grób. Było napisane.

German Castillo 1972 - 2015.
Niech spoczywa w pokoju.

Obok leżało dużo zniczów, kwiatów.
Zdjęć. To był widok nie do zniesienia!!!
Wybiegłam z stamtąd do domu. Miałam już dość!



** Rok Później **

Dzisiaj biorę ślub z Leósiem! Jestem taka szczęśliwa a zarazem smutna. Szczęśliwa bo wychodzę za mężczyznę i miłość mojego życia. A smutna dlatego że nie ma przy mnie mojej mamy i taty! Ale León powtarza mi że są teraz  razem i obserwują mnie z nieba. Może to głupie ale wieże w to. Zasługują na wszystko co najlepsze. A raczej zasługiwali. Mimo że minęło już tyle czasu nie mogę przyzwyczaić się do tego że mówię o nich w czasie przeszłym! Nagle do  pokoju wchodzi Natalia, moja przyjaciółka. Także była obecna gdy przechodziłam koszmar. A teraz pomaga mi  ubrać suknie ślubną. Robi mi makijaż, fryzurę. I resztę drobiazgów bym wyglądała cudownie. W końcu to mój dzień! I zamierzam go spędzić dobrze.

Po złożeniu przysięgi, na znak tego co sobie powiedzieliśmy całujemy się. Leóna nikt nie musiał specjalnie do tego namawiać. Wessał się w moje usta, pocałunek był długi, namiętny i głęboki.
Wiedziałam że całuje dobrze ale żeby aż tak to nigdy. Kocham go! Bawiliśmy się do białego rana, tańczyliśmy, całowaliśmy się. Jedliśmy pyszny 3 piętrowy tort, oczywiście otrzymywaliśmy też
dużo prezentów


.

** 4 lata później **


Już od 4 lat jestem panią Verdas. Układa nam się świetnie. Prawie żadnych kłótni. A oprócz tego urodziła nam się prześliczna i urocza córeczka Martina. Ma już 2 latka! Jest podobna do Leóna, ma jego nos a moje oczy.  Czekoladowe po mamusi. Usta za to po tatusiu. Rozpieszcza ją! To jest nasza mała księżniczka. Już planujemy drugie. Verdas chce mieć 5 dzieci ale ja nie! Moje ciało by tego nie wytrzymało. Powiedziałam mu jasno że chcę jeszcze jedno. A najlepiej synka. Dwójka dzieci, mąż, dom, praca. I mały piesek, szczeniak. Biały i puchaty. Nazwaliśmy go Urwis bo wszystko gryzie i psoci. Martinka go uwielbia. Z resztą my też. Kupiliśmy go a raczej Leóś kupił. Brunet opiekuje się mną, Martinką i psem. Pomaga też w domu. Jest przecudownym Ojcem i mężem, lepszego nie mogło sobie wymarzyć. W między czasie Nati też wyszła za mąż i jest w ciąży będzie miała synka i niedługo ma termin porodu! Wszystko nie mogło się lepiej ułożyć!!!


---------------------------------------------------------------------------------------

No więc mamy ostatnią cześć OS'a ,,Nadzieja na lepsze życie'' III i ostatnia. Mam nadzieje że się podobała! Komentujecie i czytajcie proszę. Chciałam też podziekować za tyle komentarzy pod rozdziałem! Właśnie next rozdział za 4 dni albo co takiego.  Niedługo zrobię podsumowanie 3 części one short'a w jednym poście. Tak żeby jak się chce 2 raz przeczytać było łatwiej. Pa. Buziaki:**

Czytacie - Komentujecie - Motywujecie

5 komentarzy:

  1. Super, masz talent. Oddaj go trochę ;)
    Szkoda mi Violi ale ma Leona, jest panią Verdas i jest szczęśliwa i tylko to się liczy :D
    Zapraszam do siebie ---> http://podemos-printar.blogspot.com/2015/06/lucha-por-tus-suenos-rozdzia-xiv.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny!!
    Wybacz, bo przeczytałam tylko tą część i list Germana hehe
    Natchnęłaś mnie na os!
    Tylko jeszcze o czym?
    O i spokojnie przedłużam wam (L. Z. C. I tobie) czas do 10 czerwca.
    Starczy?
    Mam nadzieje, że tak
    Po 12 rozdziały będą się pojawiać jak zwykle, czyli co dzień!! Ale na zmianę z drugim blogiem...
    No to ja czekam na rozdział!!
    Pozdrawiam Nataly :-) :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny
    Fajnie ze sie dobrze skonczylo
    5 dzieci xD
    Haha leon i ta fantazja
    Zycze weny i Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. SUPER ROZDZIAŁ
    Boski na serio Oddaj troche talentu :)
    Szkoda, że to już koniec Zrób taki podobny i żeby też dobrze się skończyło Proszę <3
    Zapraszam tez do mnie http://bigtimerushna-zawsze.blogspot.com/ Też pisze ale inni bohaterzy

    OdpowiedzUsuń
  5. TEN OS JEST CUDOWNY! :3
    Jortini! <3 Kocham tą parę, chociaż tak na serio nie istnieje! :3
    Świetnie piszesz kochana! ^^
    Czekam na więcej twoich cudownych dzieł! :*
    Dziś krótko, bo nadrabiam zaległości... <3
    Pozdrawiam i życzę weny! ^^

    http://de-nada-sirve-el-odio.blogspot.com/
    http://no-espero-amor-ni-odio-oneshots.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń