,,Chce, żeby twoje oczy w me oczy patrzyły,
Chce, żeby twoje usta z mymi się złączyły,
Chce, żeby moje serce tylko tobie biło,
Chce, żeby na świecie tylko nas dwoje było''
Rozdział dedykuję Dolor :)
Tak jak obiecałam!
** Lara **
Właśnie siedzę w swoim domu i myślę co zrobić by León do mnie wrócił. Ten detektyw..Okazał się porażką. Mijają kolejne dni a on nic mi nie mówi. A czemu? Bo niczego się nie dowiedział beznadzieja! Muszę go odwołać, zwolnić! Mam dość tego wszystkiego. To on powinien się o mnie starać a nie na odwrót. Dupek z niego!!! Ale nie odpuszczę go sobie wiem że coś jest na rzeczy! Widzę że coś łączy go z Violettą! Z tą panienką. Kocham Leósia! Jest przystojny, bogaty, z dobrego domu. Ma zasady i kulturę. Po za tym firmę. Ma też świetny gust a po za tym ma wiele innych lepszych cech. Ideał faceta! Mam odpuścić taki rzadki okaz?! Nigdy w życiu. Jestem przepełniona złością. Oczywiście nie brak mi też determinacji jak to zwykle u mnie. Nie spocznę do puki nie dowiem się o co tu chodzi. A jak będę mieć dowód że ona i León.. To zrobię z ich życia piekło a León będzie mnie błagał bym do niego wróciła. Z moich najnowszych wiadomości wiem że Violetta rozstała się z Diego oraz odrzuciła jego zaręczyny. Co potwierdza moją hipotezę. Cóż nikt nie uwierzy MI bez dowodów. Zdobędę je. Prędzej czy później.. Wybrałam numer do tego pożal się boże detektywa by powiadomić go iż nie chcę jego pomocy dam sobie radę sama. Usiadłam na fotelu popijając drinkiem. Lubię wygodne życie na koszt innych. Nie na widzę pracować. Jestem piękna, tylko Leóś tego nie widzi. Zaślepiony..zauroczeniem do tej Violki. To się niedługo zmieni!
-Dzień dobry. -Przywitałam się krótko. Miałam fałszywy uśmieszek na twarzy.
-Witam Pani Laro. Niczego się jeszcze nie dowiedziałem.
-Domyślałam się.. -Powiedziałam z sarkazmem.
-Słuchaj. Nie musisz być taka wredna.
-Nie jestem! A w ogóle jak pan śmie mnie obrażać?! -Zapytałam rozgniewana i zła.
-Normalnie. -Był taki pewny siebie. To się zaraz zmieni. On chce mnie uczyć pokory i szacunku. O nie! Tak nie będzie!
-Aha. Nie potrzebuję już pana, więc zwalniam. Do widzenia, do nie zobaczenia! -Wykrzyczałam w słuchawkę po czym się rozłączyłam.
Cała oburzona rozmową z nim rzuciłam telefonem o podłogę. Mam dość tego gbura na szczęście nie muszę już go znosić. Sama lepiej dam sobie radę. Co on sobie w ogóle wyobraża?! Mogą myśleć że jestem wygodna bo taka jestem i już. Ale nie jestem bezczelna, złośliwa czy że psuję innym szczęście oraz utrudniam. A więc tylko dożę do swojego szczęścia. Nie widzę w tym nic złego. Trochę uspokojona podniosłam komórkę wstałam z fotela po czym weszłam do łazienki. Napuściłam pełną wannę wody z pianą po brzegi. Rozebrałam się, weszłam do niej. Relaksacyjna kąpiel..cudownie. Kocham te kąpiele. Siedziałam i piłam wino. Tak, lubię alkohole. Bardzo. Ale nie mam z nimi żadnego problemu. Wyszłam, wybrałam bieliznę w koronkę oraz seksowną krótką sukienkę i buty na obcasie. Tradycyjnie, czarne szpilki. Biżuterię. Oczywiście złotą. Prezenty od Leósia... Rozmarzyłam się...
** León **
Obudziłem się z bólem głowy kolejny raz kac. Historia lubi się powtarzać. Wstałem, muszę się jakoś ogarnąć. Znowu nie pójdę do firmy. Trudno. Ja jestem szefem. Ułożyłem włosy na żel, nie wspomnę o innych porannych czynnościach.. Wypiłem kubek kawy. Muszę się w końcu jakoś obudzić. Głowa zaczyna boleć mnie coraz bardziej. Chyba wezmę jakieś proszki przeciwbólowe. Sięgnąłem do szafki z lekarstwami i wyciągnąłem tabletke. Po czym chciałem coś zjeść, ale lodówka jest pusta. Nic nie kupiłem wczoraj. Wszystko przez to co się stało między mną a Violettą. Czym prędzej założyłem kurtkę i wsiadłem do samochodu. Gdzie jadę..Do sklepu! Trochę drogi jest. Ale nie mam innego wyjścia. Po chwili zatrzymała mnie policja. Cholera! Mogę mieć jeszcze alkohol we krwi od wczoraj! Jak pech to na całego. Wyszyłem z Auta, dałem dokumenty policjantowi tak jak kazał. Wydało mu się wszystko w porządku. Puścił mnie dalej. Jaką ulgę poczułem. Jakby sprawdził mi zawartość alkoholu w organizmie było by nie zaciekawię. Szybko zapomniałem o całym zajściu. Myślami przeniosłem się do Violetty. Wyobrażałem sobie jakie mógłbym mieć z nią życie. Nasz ślub, dzieci, dom. Wspólne wakacje. To było by cudowne i poukładane życie u jej boku. Każdy facet by mi zazdrościł. Po części rozumiem że nie chce go ranić, ja też nie. Ale nie naszym kosztem. Już go nie kocha. Diego powinien dać nam wolną ręke. Dać jej spokój. Poszukać sobie jakieś innej. Szkoda mi go ale nic na to nie poradzę. Vilu..jest taka piękna, delikatna. Nie nakłada na siebie grubej warstwy makijażu tak jak Lara czy inne dziewczyny. Jest inna..Wyjątkowa.. Niedługo potem dojechałem pod sklep. I z uśmiechem przez życie. Pewnym krokiem położyłem w głąb marketu poszukując artykułów spożywczych.
** Violetta **
Dzisiaj obudził mnie dzwonek budzika. Jak zawsze spoglądnęłam na zegarek. Była 11:34. Nasz szczęście mogłam się wyspać. Prace zaczynam o 13:00. Jednak lepiej już wstanę i tak bardzo długo spałam. A kto wie gdyby mnie budzik nie obudził. Może spałabym jeszcze dłużej.. Gwałtownie wstałam z uśmiechem na twarzy. Wyciągnęłam się. Ubrałam, umalowałam oraz zaplotłam warkocz z moich włosów. Nie byłam głodna więc postawiłam na odwiedzenie Fran. Wczoraj coś a raczej ktoś mi przeszkodził. Wyszłam z mojego apartamentu. Chciało mi się pić, niestety nie wziełam nic ze sobą a nie ma sensu zawracać. Po drodzę weszłam do sklepu. Z pułek wybrałam butelkę wody, ta mi najbardziej odpowiadała. Szłam do kasy by za niom zapłacić. Znowu wpadłam na kogoś. Jego sylwetka była mi bardzo znajoma. Odchyliłam głowę do góry by zobaczyć kto to jest.
-León! -Podniosłam głos.
-Violetta.. -Wypowiedział moje imię. Z jego ust wydawało się piękne.
-Co ty tutaj robisz? -Spytałam podejrzliwie. Muszę go wszędzie spotykać?!
-Robię zakupy a ty?
-To samo.
-Nic ci się nie stało? -Spytał trochę zmartwiony o mnie.
-Nie nic. Co miało by się stać. Pójdę już. Cześć. -Chciałam już się wycofać. Ale złapał mnie za nadgarstek.
-Denerwujesz się?
-Skąd taka myśl po prostu się śpieszę. Nie można? I pójść mnie! -Wyrwałam mu się. Nie była to dla mnie komfortowa rozmowa.
-Słuchaj Violetta. Ja tego tak nie zostawię. Kocham cię. -Dobrze wiedział co chcę usłyszeć.
-Na pewno?
-Tak. -Wydukał pewnym głosem.
Nie myślałam co robię rzuciłam mu się na szyje i pocałowałam. Bardzo namiętnie. Czemu to zrobiłam. Nie wiem. Omamił mnie chyba swoim głosem i zachowaniem. Widać było że mu na mnie zależy. Diego mi szkoda ale już nic nie zrobię. Mogła bym do niego wrócić. Ale po co jak go nie kocham. A León. Z nim było wszystko prostsze. Jak byłam w jego ramionach wszystko się zatrzymywało. Kocham go i chcę z nim być. Dopiero teraz to zrozumiałam. Ale co ja powiem Diego.
Chciałam uciec z tam tond przecież każdy mógł mnie z nim zobaczyć, była by afera.
Oderwałam się od niego po jakiś dobrych 10 minutach. Obydwoje byliśmy trochę zmieszani..
A León był szczęśliwy i zaskoczony. Rzuciłam mu się na szyje mocno przytulając, Verdas
oczywiście nie był obojętny. Co mam teraz zrobić, być z nim i krzywdzić Diego czy siebie..
** Federico **
Zwolniłem się trochę wcześniej z pracy. Chcę zrobić Ludmile prezent. Wybiorę się do jubilera, kupię jej coś. Jest tego warta. Już wychodziłem z budynku firmy aż zaczepił mnie Diego. Ciekawe czego on chce. Przyszedł do mnie czy do Leóna.. Sam nie wiem do mnie raczej nie, widzimy się tylko od święta. Praktycznie nie znam go. No ale zaraz się pewnie dowiem co się stało. On nie ma zbyt dobrego nastroju. Musiało się coś wydarzyć a ja zawsze o wszystkim dowiaduję się ostatni.
Chodź z Leónem mam dobry kontakt, to mój kumpel w końcu. I szef.
-Siema Fede. Widziałeś Leóna? -Spytał mnie. Wydawał się poważny o co może mu chodzić.
-No siema. Nie było go dzisiaj w pracy ale nie wiem czemu. A co?
-Nie ważne. Na razie.
-Pa.
To była najkrótsza rozmowa którą prowadziłem. Ale też dziwna. Był poważny, podenerwowany i niecierpliwy. O co może mu chodzić. Czemu on szuka Verdasa. A w ogóle to coraz częściej się nie zjawia w pracy. Może jest tu szefem ale żeby robić sobie taki olew. Wcześniej był obowiązkowy nie opuszczał pracy. Nie zapomniałam o spotkaniach a teraz? Chodzi z głową w chmurach. Nic nie mówi. Nie moja sprawa. Ale..nie ważne. Poszedłem spacerkiem pod sklep jubilerski i wszedłem do niego. Wybrałem dla niej naprawdę śliczny oraz bardzo drogi naszyjnik. Jak ją znam to się ucieszy. Jest też kwiaciarnia niedaleko Kupiłem bukiet róż, jej ulubione kwiaty. Do tego wino, kolacja. Nie zrobiona prze ze mnie. Nie umiem gotować, kupiłem ją w knajpie. Wróciłem do domu parę godzin wcześniej niż zawsze by zrobić jej niespodziankę. Nie było jej w mieszkaniu. Może lepiej, przygotuję nakrycie do stołu. Ogarnę trochę mieszkanie a potem..Potem do niej zadzwonię. Zacząłem sprzątać chodź tego nie lubię. Staram się.
** Diego **
Nie rozumiem tego. Czemu ona mnie zostawiła. Ciągle to samo pytanie. Co zrobiłem nie tak. Wydała się szczęśliwa ze mną a tu nagle koniec. Myślałem że ja i Viola to tak na całe życie. Myliłem się.
Nie wiem czy odpuścić czy nie. Może zamknę w końcu ten rozdział ale.. Ale muszę dowiedzieć się czemu zerwała. Wtedy spróbuję zapomnieć. Mam przyjaciela on mi pomoże! León. Jednak najpierw..Jak dowiedzieć się powodu zerwania. Najprościej by było porozmawiać szczerze z Violettą. Niestety, stawiam że i tak mi nic nie powie. A może Francesca przecież przyjaźni się z Violą od paru dobrych lat. Zawsze wszystko sobie mówiły. Jakbym z nią pogadał może coś powie.
Jestem pewny że coś ukrywają. Dowiem się co. I czemu. 20 minut później byłem już u niej w domu. A konkretnie w salonie. Fran była jakaś podenerwowana co dalej uprzedza mnie w przekonaniu
że coś albo kogoś ukrywają prze de mną. Vilu już kogoś ma.. Kogoś lepszego niż ja..Pewnie tak.
** Camilla **
Właśnie skończyłam pracę. Byłam wyczerpana. Tyle roboty nie było już dawno. Jest ciężko. Chcę stworzyć z Brodwayem rodzinę. Ale jak? Pytam się jak?! Jestem jakąś beznadziejną sekretarką w biurowcu i nie zapowiada się na awans. Nie zarabiam mało, ale dużo tym bardziej nie. Ledwo wystarcza na życie. Do odłożenia zostaję naprawdę nie wiele. W ogóle podziwiam Broadwaya że
znalazł nam mieszkanie. Tak ładne i tanie jak na nie oraz okolicę. Słyszałam że Diego oświadczył się Violi a ona go odrzuciła. Ile bym dała za mój ślub..Oczywiście nie z Diego. Właśnie. Nie wiem czemu ona z nim zerwała. Muszę się oderwać od tej rutyny. Niedługo omówię się z Violettom, Fran oraz Ludmi na imprezę. Nikomu nie zaszkodzi trochę rozrywki. Przynajmniej tak mi się wydaje.
Wyszłam z firmy i ujrzałam Broadwaya koło swojego auta które rano pożyczyłam. Jakoś go udobrucham. Widziałam że nie był zadowolony ale nie z takimi sytuacjami się radziło damskie pokolenie. Czekał na mnie to podeszłam. Stałam koło niego i się uśmiechałam. Nigdy mi się nie oparł i liczę że teraz też się nie oprze.
-Broadway, kochanie. Co tu robisz?
-Przyszedłem po ciebie. I samochód.
-Jesteś kochany. -Pocałowałam go.
-A to za co? -Spytał poważnie ale po chwili odwzajemnił mój uśmiech.
-A za nic.
-Dobrze wsiadaj jedziemy się pakować.
-Już się przeprowadzamy?
-Tak.
-Super.
Wsiedliśmy razem do auta. Po czym ruszyliśmy w kierunku mojego mieszkania. Spakowałam się. Za nim się obejrzałam byłyśmy już w naszym nowym apartamentowcu.
-------------------------------------------------------------------------------
Siemka kochani!
Miał być w weekend ale skończyłam go wcześniej mam nadzieje że się podoba i liczę na dużo komentarzyków. Rozdział miał być ciekawszy no ale jest taki...A i jeśli mowa o komentarzach
to ostatnio 9. Dziękuję wam wszystkim! Przy niektórych blogach to jest niewiele ale mi one
przyniosły dużo motywacji i uśmiechu więc jeszcze raz dziękuję wszystkim którzy przeczytali
i skomentowali. Liczę że teraz też tak będzie a może i więcej!
~One Short'a dopiero niedawno zaczęłam pisać więc nie wiem kiedy się pojawi.
~Następny rozdział myślę że w następnym tygodniu może być nawet w następny weekend.
Do następnego! Pozdrawiam Sandra <33
Next Rozdział = 3 Komentarze
Czytacie - Komentujecie - Motywujecie

Swietny rozdzial Czekam na next Pozdrawiam i zycze weny ;*
OdpowiedzUsuńGenialny rozdział! ^^ Zdolna z ciebie pisarka! <3
OdpowiedzUsuńPo prostu cudeńko! :*
Z niecierpliwością czekam na kolejny! :3
http://de-nada-sirve-el-odio.blogspot.com/
Genialny rozdział! Zapraszam do siebie: http://podemos-printar.blogspot.com/2015/05/rozdzia-xiii-marlena-frozen.html
OdpowiedzUsuńCzekam na next ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny ;) Obiecałam, że przeczytam :) Bardzo mnie wciągnął :*
OdpowiedzUsuńBiedny Diego... Mam nadzieję, że zrobisz Diecescę ^^
Leon taki szczęśliwy ;)
Violka nie zdecydowana... Mam nadzieję, że wybierze Leona i swoje szczęście :*
Fran pewnie się wygada xD Cóż... Taki ma charakter ;)
Chcę, żeby Broduay oświadczył się Cami ;) To by było super :*
Czekam na next i życzę weny ;)
true-love-was-going-to-hurt.blogspot.com
Zajmuje!!
OdpowiedzUsuńLeonetta!!! ❤❤❤
UsuńSuper rozdział!!!
Sorki, że taj długo czekałaś i taki krótki, ale brak czasu!!! Brak czasu!! Za dużo i szybki ne piszesz!!
Niedługo zajrzę na następny!!
Pozdrawiam Nataly :-) :*