.

.

niedziela, 24 maja 2015

One Short ~ Nadzieja na lepsze życie ~ Część I

Nie dawno uciekłam z domu i wynajęłam małą, skromną kawalerkę.  Cóż od kod moja mama zginęła w wypadku samochodowym tata zmienił się. Niestety nie na lepsze.. Już późno położę się spać. Jutro ciężki dzień!  Kładąc się do łóżka usłyszałam dzwonek, telefon mi dzwonił.

-Cześć Violetta! Co słychać? -Spytała moja najlepsza przyjaciółka. Tylko z nią mam kontakt.
-Hej Natalia, wszystko w porządku. Coś się stało? -Spytałam zaniepokojona.
-Martwię się o ciebie. Jutro pierwszy dzień w nowej pracy..Twojej pracy! -Odpowiedziała Nati, jest kochana.
-Spokojnie dam sobie radę. Wszędzie lepiej niż w rodzinnym mieszkaniu. Sama wiesz o czym mówię.
-Tak wiem. Posmutniałaś czy mi się wydaje? -Miała rację. Ten temat nie jest dla mnie łatwy.
-Wydaję ci się. -Skłamałam. Nie chciałam jej martwić.
-Dobrze, powiedzmy że mówisz prawdę.
-Muszę kończyć i się wyspać pa.
-Dobranoc.

Rozłączyła się. Odłożyłam telefon na szafkę nocną i wtuliłam się w kołdrę. Zasnęłam w trzy minuty. Śniła mi się mama. Przemawiała do mnie.

Córeczko, wiedz że cię bardzo kocham. Nie mogę być przy tobie, przytulić cię. Ale zawsze byłam, jestem i będę w twoim sercu. Wszystko co się dzieje ma swoją przyczynę. Musisz być dzielna ze względu na wszystko. Ale musisz wybaczyć tacie że cię bił. Że zamiast wspierać cię po mojej śmierci to zaczął pić. Dużo pić. Ma z tym problem. Zrozum jego, chciał zapomnieć o problemach. Niedługo możesz pożałować że nie miałaś z nim kontaktu. Zapomnij o pretensjach, złości, wyrzutach do niego. Wiem że jest ci ciężko i dużo od ciebie wymagam. Tyle przeszłaś w swoim życiu..Nie masz łatwo. Będzie trudniej. Teraz albo nigdy..

Nagle obudził mnie dziwny hałas, sąsiedzi remont robią.  Hałasy to nie dla mnie. Dzisiaj pierwszy dzień w pracy. No cóż bycie kelnerką w restauracji nie jest to praca z moich marzeń. Ale pieniądze trzeba mieć, i to jest pewne a na razie to nie mam innego wyjścia. Nie zdążyłam, nie miałam pieniędzy na dobre studia które zapewniły by mi lepszą pracę. No cóż normalnej rodziny to ja nie miałam. Nawet normalnego ojca nie miałam. Może do 8 roku życia jak moja mama jeszcze żyła było wręcz idealne. Dom, pieniądze, szczęśliwi rodzice w tym ja..Własny pokój. Marzenia..moje marzenia. Nie rozumiem, wszystko zmieniło się w ciągu chwili. Musiałam uciec z domu. Wolę pracować niż mieszkać z nim. Mam 18 lat a od 8 zrujnowane życie. I to przez kogo?! Przez ,,Kochanego'' tatusia. Nienawidzę go za to. Jak tylko moja mama umarła to.. To zaczął pić, z wzorowego ojca i męża zamienił się w  jakiegoś tyrana za przeproszeniem. Ciężko mi rozmawiać o dzieciństwie którego tam naprawdę nigdy nie miałam. Mam mu to za złe ale i tak nie zmienimy przeszłości. Możemy tylko nadrobić czas. Ale on nie chce wydaje mi się że nigdy się nie zmieni. Wypieram to z siebie chodź wiem że to się nie zmieni. Moja nadzieja z minuty na minutę umiera. To jest straszne. Z oczów po policzkach spłynęło mi parę słonych łez. Wbiłam głowę w poduszkę po
czym zaczęłam szlochać. Kiedy przestałam miałam jeszcze mnie czasu na zebranie się
i wyjście z domu do pracy. Nie tylko nie to! Przez niego nie zaczęłam pracować a już zostanę zwolniona. Nie mogę sobie na to pozwolić kto mnie zatrudni bez konkretnego wykształcenia!
Nikt. Obiecałam sobie że nigdy już nie będę o nim oraz o tym wszystkim myśleć. Wiem że to nie możliwe ale na tą chwilę wole tak myśleć. Dużo razy sobie to obiecywałam. No nic trzeba żyć dalej. Gwałtownie wstałam z łóżka i pobiegłam do mojej dosyć małej szafki z ubraniami. Cóż nie miałam ich za dużo. Wybrałam czarną spódnice i białą bluzkę. Buty no cóż mam tylko 2 pary. Baleriny także czarne. Udałam się do łazienki. Wzięłam prysznic, umyłam zęby, ubrałam się a włosy spięłam w kucyka. Zrobiłam sobie delikatny makijaż. Teraz szybkie śniadanie a potem to praca. Postawiłam na naleśniki z czekoladą. Zjadłam je, były pyszne. Posprzątałam po sobie założyłam kurtkę po czym wybiegłam z domu. Poszłam na najbliższy przystanek. Trochę ochlapał mnie wodą
przejeżdżający samochód. Padał deszcz a teraz ja na tym cierpię.  Jak ja będę pracować..Na szczęście nie jestem aż tak brudna.  Gdy w końcu dotarłam na miejsce pracy byłam spóźniona 5 minut. I to mój pierwszy dzień. Super się zaczyna. Szef już wezwał mnie surowym głosem do siebie..



-Dzień dobry. -Powiedziałam niepewnym głosem.
-Witam. Jaki jest powód pani spóźnienia?
-Autobus się spóźnił. -Wymyśliłam pierwszą lepszą wymówkę.
-Byle więcej się nie spóźniał Castillo.
-Tak. Pójdę już do pracy.
-Mam nadzieje.

Praca była ciężka po 7 godzinach pracy zauważyłam przystojnego bruneta. Usiadł w jednym ze stolików. Był przystojny, wysoki i te szmaragdowe oczy Cudowny ubrani w garnitur. Podeszłam do niego. Byłam ciekawa zamówienia.

-Witam co podać? -Spytałam uśmiechając się.
-Witam. -Przywitał się podnosząc głowę i zaglądając mi w oczy. Po chwili odwzajemnił mój uśmiech.
-Proszę kawę.
-Oczywiście zaraz przyniosę.

Po chwili wróciłam z kawą. Miałam wrażenie że cały czas na mnie patrzy.
Ale co ja tam mogę wiedzieć...

-Proszę -Dałam mu ją po czym zwróciłam się w drugim kierunku. Ale brunet mnie zawołał.
-Niech pani zaczeka!
-Coś się stało?
-Imię.
-Kogo?
-Twoje.
-Violetta Castillo. -Bąknęłam. Po co on pyta się mnie o imię.
-Miło mi, León Verdas. -Powiedział i dał mi rękę na powitanie.
-Przepraszam muszę wracać do pracy.
-Jasne.

Przystojny brunet siedział jeszcze godzinę przy stole i patrzył jak pracuję. Nie wiem co w tym takiego ciekawego o co mu chodzi. Na szczęście zaraz kończę zmianę. Moment później zdjęłam fartuch oraz odłożyłam resztę rzeczy z pracy do szafki. Wyszłam z restauracji. Koniec pracy, nareszcie. Nie jest łatwo ale muszę dać radę. Cały czas myślę o moim śnie. Czy to naprawdę...Nie, raczej nie. Takie rzeczy się nie dzieją.. Chyba. Moje rozmyślania przerwał León. Przynajmniej tak się przedstawił. Wybiegł za mną. Zakochał się wątpię. Zażartowałam. Podszedł do mnie, byliśmy w dosyć małej odległości od siebie.



-Dasz mi swój numer? -Spytał patrząc mi głęboko w oczy. Był poważny, czy on to mówi serio.
-Szczery jesteś. Ty mówisz to serio? -Byłam zdziwiona. Dać mu czy nie.
-Tak, a czemu by nie.
-W sumie..Co mi szkodzi. Ok. -Podałam mu mój numer a on mi swój.
-Odezwę się na pewno.
-Jak chcesz.. -Powiedziałam krótko. Trochę niepewnym głosikiem.
-Chcę. Do zobaczenia. -Pocałował mnie w policzek po czym z wielkim uśmiechem dodał.
-Podwiesić cię gdzieś?
-Nie, nie trzeba dziękuje.
-To dla mnie przyjemność. Nie daj się prosić. Wolisz autobusy?
-Jesteś uparty.
-Wiem.

Wsiadłam do jego samochodu. Nawet otworzył mi drzwi. Dżentelmen. Ale nie dla mnie. Za wysoka klasa jak na moje progi..  A po za tym to w głębi serca coś mnie do niego ciągłą. Mogłam mu ulec ze wszystkim i zupełnie. Nie znam go długo ale ma moje zaufanie.

------------------------------------------------------------------------------

~Witam  was w ten ciepły dzień..przynajmniej u mnie! Niedziela..Achh. Przybywam do was z...One Short'em. Pewnie już wiecie! Będzie on w częściach tak jak niedawno postanowiłam. Planuję 4 części.. Jeszcze dokładnie nie wiem. O to taka sobie historia. Dopiero zaczęta. Mam nadzieje że ,,Wstęp'' zachęci was do dalszego czytania dalszych..części. I że chociaż trochę się wam podoba. To mój pierwszy w życiu One Short, więc jak jest coś nie tak to pisać!! Poprawię się! Zawsze musi być ten pierwszy raz nie? Tak. Rozdział nie wiem kiedy. Proszę was KOMENTUJCIE rozdział 9 i inne. Oraz tego One Short'a!! Błagam to mnie motywuję. Jak już mówiłam. Jak czytacie albo raz przeczytaliście to skomentujcie. To chyba wszystko. Paa.

Pozdrawiam Sandra<33

7 komentarzy:

  1. Nie no swietne *--*
    Jesli to twoj 1 one shot to klaniam ci sie nisko ;)
    Swietnie napisany i nie mam sie do czego doczepic ;D
    CZEKAM na dasze częsci. :) Pozdrawiam i zycze weny ;)
    Ps. Zapraszam do mnie na nowy rozdzial ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest świetny
    Jedynie błędy ale to tam
    Cudo

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podoba mi się twój OS! ^^
    To twój pierwszy? Ciężko w to uwierzyć, bo jest bardzo dobry! <3
    Ach... Po prostu masz wielki talent i tyle! :*
    Uwielbiam czytać twoje dzieła!
    Już nie mogę doczekać się drugiej części i rozdziału! :*

    http://de-nada-sirve-el-odio.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Wreszcie zajrzałam na twojego bloga. Zdecydowałam się na sam początek przeczytać OS'a, więc... Jest świetny!
    Biedna Violetta...
    Ale poznaje Leona!
    Cóż, jak widać nie mam weny na komentarz, więc biorę się za czytanie II cz.

    OdpowiedzUsuń