.

.

środa, 13 maja 2015

Rozdział 7


Weź mnie w ramiona, obejmij.
Niewyobrażalnie mocno, mocniej!
Niech zabraknie powietrza , Niech zabraknie miejsca
Niech zabraknie sekund, Nie ma nic pomiędzy
Przestaję oddychać.. Przestaję czuć..
Przestaję żyć...

Ten rozdział dedykuję  Francesca Love.
Jesteś praktycznie od początku i czytasz rozdziały.
Komentujesz każdy rozdział, post. Dziękuję ci <3333333

----------------------------------------------------------------------------

** Violetta **

Weszłam zdenerwowana. Czułam że moje serce bije coraz mocniej i szybciej.
Ręce mi drżały a gardło coraz bardziej zaciskało. Nie mogłam wydobyć z siebie ani jednego małego słowa.  Moje usta nie wyrażały niczego szczególnego. Musze być silna, dla wszystkich.
Pocałowałam go w policzek i usiedliśmy przy stole. Diego czekał na moje wyjaśnienia..
A ja myślałam jak mu to powiedzieć, o Leónie też by wypadało. Lecz ja nie mam odwagi.
Odwagi na to żeby powiedzieć mu całą prawdę. Ale powiedziałam sobie, Violetta weź się w garść!

-Diego, muszę ci powiedzieć coś bardzo ważnego. -Powiedziałam niepewnie.
-Zdaję sobie z tego sprawę. Chce wiedzieć co się wczoraj stało?
-Może zacznę od początku..Chcę cię bardzo przeprosić za wczoraj i za ostatni czas. Zachowywałam się co najmniej dziwnie.
-Nie zaprzeczę. Coś wywołało te zachowanie u ciebie, co? -Mruknął trochę nerwowy.
-Tak. Wybiegłam wczoraj bo przestraszyłam się twoich oświadczyn..
-Mogłaś powiedzieć że nie jesteś jeszcze gotowa, zrozumiał bym. -To nie to. Gdyby to był taki powód.
Prawda jest o wiele gorsza niż myśli. Chce mi się płakać! Jestem rozdarta między nim a szczęściem. Moim szczęściem.
Które jest niemożliwe z Diego jako mój chłopak a tym bardziej mąż. Wątpię bym po ty co mu powiem się przyjaźniła ale..
-Bo nie jestem ale z innego powodu.
-Jakiego? -Spytał zdziwiony.
-Ja.. -Chciałam powiedzieć ale coś się we mnie zblokowało i nie mogłam.
-Co ty? -Popatrzył na mnie swoimi tęczówkami.
-Ja już cię nie kocham.. -W końcu wydusiłam to z siebie, już wiedział. Czułam się okropnie. Bałam się jak zareaguje.
-Co?! -Spytał mnie. Widziałam po nim że zabolały go te słowa. Nie chciał tego okazać, ale był kiepskim aktorem.
-Naprawdę mi przykro. Nie chcę więcej cię okłamywać. Na pewno znajdziesz kogoś kto cię pokocha i zrozumie.
-Nie, nie prawda. Kocham ciebie i tylko ciebie. Ty tego nie mówisz poważnie, to są żarty tak?
Pokiwałam głową na nie. W tej chwili Diego stracił resztki nadziei na nasz związek. Okropnie jet patrzeć jak cierpi. I to prze ze mnie.. Chciałam powiedzieć mu też o Leónie, niestety nie zrobię mu jeszcze tego. A po za tym Verdas by się dowiedział. A on nic do mnie nie czuję.. Tak mi się wydaję.
-Pójdę już. Pa. -Diego wołał mnie ale muszę być wytrwała szłam dalej aż odjechałam zostawiając go tam.

Teraz udam się do domu. Nic nie poprawi mi humoru. Nie oszukuję już go ale żeby czuć się lepiej...wątpię. wczoraj mi się oświadczał a dzisiaj z nim zrywam. Ale sobie moment wybrałam, nie ma co! Jestem na siebie wściekła. Wiem że jak nie teraz to już nigdy. W końcu dalsze odwlekanie tej rozmowy w czasie nie miało by sensu. Tym wcześniej to skończę tym lepiej dla Diego i mnie. Co ja sobie wmawiam..Co ma sens a co nie?  Zaraz wszyscy nasi znajomi będą wiedzieć co się stało. Zacznie się wypytywanie mnie, czemu?  Prawdziwej przyczyny nie mogę im podać a nie chcę więcej kłamać. Teraz chcę zacząć nowe życie. Albo się uda albo nie. Trudno, dlaczego życie musi być tak cholernie trudne?! Czemu?! Dotarłam do domu i włączyłam jakiś film by zapomnieć o tym co się wydarzyło. Myślałam że będzie to łatwiejsze. Ale nie, w trakcie filmu cały czas zadawałam sobie pytania. Jak on się czuję, co mam teraz zrobić? Wszystko potoczyło się w złą stronę. Nie pójdę do Fran ona ma swoje problemy, nie narażę jej jeszcze na moje. Powinnam jej pomagać a ty czasem  ona pomaga mi.. Czy odnajdę kiedyś swój cel w życiu..


** Camilla **

Po miłym wieczorze z Brodwayem zrobiłam dla nas kolacje. Cały czas zastanawiam się jak wygląda nasze przyszłe mieszkanie. Pomyślałam że przy kolacji zagadam go i może się zgodzi byśmy oglądnęli je teraz. Jest późno ale to w niczym nie przeszkadza. Chciałabym założyć z nim rodzinę. Ale Broadway..Nie wiem czy on chce. Lepiej teraz o ty nie mówić. Dziś jest nasz szczęśliwy dzień, nie zniszczę go.  Byłam w kuchni gotowałam spaghetti, zaszedł nie od tyłu i objął. Nawet nie usłyszałam jak szedł. Zaśmiałam się.

-A co ty tu robisz? -Spytałam jednocześnie śmiejąc się.
-Nic, przyszedłem żeby zobaczyć co robisz.
-Dobrze, siadaj zaraz będzie kolacja.
-Okej.

Zjedliśmy kolacja. Po czym poruszyłam temat mieszkania. Trzeba było zobaczyć moje zdziwienie gdy zgodził się na oglądniecie go. I to w tej chwili! Sama nie wiem czemu. Cóż cieszyłam się. Poprawiłam makijaż i wyszliśmy. Broadway znał drogę więc on prowadził auto. Podjechał pod apartament po czym wysiedliśmy. Zakrył mi oczy swoją ręką. Nie wiedziałam po co on to robi, zawsze lubił robić mi niespodzianki. Droczył się ze mną bo wiedział że mnie to trochę denerwuję. Zaprowadził mnie po schodach, przekroczyliśmy próg mieszkania. Odkrył mi oczy. Rozejrzałam się, nie mogłam nadziwić się temu pięknemu wnętrzu. Oglądnęłam każdy pokój oraz najmniejszy kąt apartamentu.  Podeszłam do mojego chłopaka który cały czas stał w tym samy miejscu. Był trochę zdenerwowany, czekał na moją reakcje. Więc mu ją okazałam. Stanęłam u jego boku po czym pocałowałam go. To chyba najlepsza odpowiedź na to. Prawda? Widziałam że mu ulżyło. Zależało mu na mnie, i mi zależy na nim.

-Broadway. -Wypowiedziałam jego imię.
-Podoba się?
-A mój pocałunek nie wystarczył?
-Może jakby jeszcze jeden..
-Co za dużo to nie zdrowo. -Powiedziałam, zaśmiałam się z niego.
-Ach tak..
-Tak! -Powiedziałam pewna siebie.

Usiedliśmy tam na sofie i zaczęliśmy się namiętnie całować. Po 10 minutach przeszliśmy do sypialni. Oparliśmy się o ścianę. Zaczęliśmy się rozbierać, odpinałam mu guziki od koszuli. On za to rozpiął mi zamek od sukni. Chwilę potem byliśmy nadzy. Broadway rzucił mnie na łóżko. Nasze ubrania były porozrzucane wszędzie.  A co było dalej zostanie między mną a nim..


** Diego **

Jak ona mogła mnie zostawić? Nie rozumiem tego. Jak można tak szybko przestać kochać.
A może ona nigdy nic do mnie nie czuła.. Ale po co by wtedy była ze mną. Rozumiem że lepsza najgorsza prawda niż kłamstwo. Tylko że bez powodu by to się nie stało, tak jak ona uważa. Wszystko dzieje się po coś, a Vilu zerwała by ze mną żeby być samą.. Pewnie ma kogoś, zakochała się. Jak ona myśli że ja to tak zostawię to się myli. W końcu wyjdzie na jaw z kim się spotyka, ja wkroczę do akcji. Będę o nią walczył. Jak się nie uda to trudno, przynajmniej nie zarzucę sobie że nie zrobiłem nic w tym kierunku. Może zadzwonię do Leóna on zawsze wiedział co zrobić w takich sytuacjach. Miał dużo dziewczyn, nie pochwalał takiego zachowania ale może się na coś przydać jego doświadczenie. Pójdę do niego..a właściwie zadzwonię. Niech on się wykaże i mnie odwiedzi. Mam dziwne wrażenie że mnie unika. Może mi się wydaje przez to co dzieje się w moim życiu. Po co on by miał mnie unikać.. Bredzę już od tej miłości do  Violetty. To pierwsza kobieta w której się na prawdę zakochałem a nie mogę z nią być.


** Francesca **

Ciekawe jak się czuje Violetta, powinna być już po rozmowie z Diego. Nie chcę teraz do niej dzwonić. Pewnie potrzebuję pobyć trochę sama. Jutro zobaczę co z nią. Chciałam bym wyjść do jakiegoś klubu. Ale cóż..chłopaka nie mam. Camilla jest z Broadwayem, planują przeprowadzkę. A Viola..ma swoje problemy, rozstanie z Diego. Problemy z Leónem. Ludmiła i Federico to papużki nierozłączki. Pewnie mają swoje plany na dzisiejszy wieczór. Sama też nie pójdę. Co oznacza że kolejną noc spędzę sama w domu. Już się ciesze, ja i telewizor. Czuję się jak 50 letnia kobieta. Marco też już nie ma przy mnie. Więc jak zwykle poszłam przed telewizor..Włączyłam jakiś film na DVD przy czym jadłam popcorn zrobiony z mikrofalówki. Nie chce mi się robić kolacji. Zaśmiałam się z tej sytuacji. Lepiej ze śmiechem niż smutkiem. Muszę być taka dla Violetty.


** León **

Właśnie wróciłem do domu ze spotkania w firmie. Jak zwykle nie było ono zbyt ciekawe.
No ale co zrobić, takie obowiązki. Na spotkaniu nie mogłem się skoncentrować.
Myślałem o Violetcie. O naszej ostatniej rozmowie. Okłamałem ją że nic do niej nie czuję.
Po co ja to mówiłem..To był świetny moment na szczerą rozmowę.  A ja wszystko spieprzyłem!
Moja złość na siebie coraz bardziej we się we mnie wzbierała. Zwykle byłem spkojny, ale teraz to co innego.. Franczeska dzwoni..odebrałem telefon. Byłem ciekawy co mam mi do powiedzenia. Nie spodziewałem się usłyszeć tego..

-Cześć León. -Z głosu była jakaś poważna, nigdy taka nie była. Co ona chce mi powiedzieć.
-No siema. -Odpowiedziałem.
-Z tego co wiem to Violetta zerwała z Diego. -Nie mogłem uwierzyć w to co mówi. Z jednej strony było mi go i Violi szkoda. Ale z drugiej to była szansa dla mnie.
-Tak, szkoda..Ale nie rozumiem po co mi to mówisz? Mam porozmawiać z nim? -Spytałem
-Raczej nie. Nie wiem. Muszę ci coś jeszcze powiedzieć..
-Co takiego? Mam się bać?
-Zależy, tylko nie pytaj od czego.
-Ok, to mów. -Niecierpliwiłem się.
-Bo Violetta, ja z nią rozmawiałam. I ona..
-Co z nią?
-Ona cię kocha...
-Vilu mnie kocha? -Spytałem niedowierzająco.
-Tak. Ale zrobisz z tym co chcesz.
-Niemożliwe.
-Czemu?
-Bo ja ją też kocham. Myślałem że ona nie nie. I była z Diego.
-Świetnie, idź do niej.
-Dobra. Pa
-Pa

To była najlepsza wiadomość jaka mogła mnie spotkać.  Od razu pojechałem do Vilu. Wyznać jej wszystko. Rozstała się z Diego może prze ze mnie. Trudno. Ryzykuje jadąc do niej...W końcu do odważnych świat należy, nie?


** Violetta **

Trochę przepłakałam ale w końcu czas się ogarnąć i żyć dalej.
Pójdę się przebrać oraz przy okazji poprawić makijaż.

Ubrałam się w to:



Byłam głodna więc poszłam do kuchni coś zjeść,  otworzyłam lodówkę po czym wyjęłam z niej zupę. Odgrzałam ją, a potem zjadłam. Włożyłam naczynia do zmywarki. Już miałam wyjść z domu odwiedzić Fran, niestety przeszkodził mi dzwonek. Dzwonek do drzwi. Otworzyłam. Kogo tam zobaczyłam..Oczywiście był to León. Patrzył na mnie błagalnym wzrokiem był trochę speszony.
O co może mu chodzić? Byłam podenerwowana.

-León, co ty tu robisz.. -Niepewnie spytałam.
-Przyszedłem do ciebie. Mogę wejść?
-Co..A tak. Proszę wejdź. -Dałam mu znak ręką żeby wszedł.
-Francesca do mnie dzwoniła..
-Powiedziała ci że zerwałam z Diego?! -Spytałam trochę zła na nią wygadała się.
-Tak, ale nie tylko to..
-Jak to, co jeszcze? -Czyżby ona mu powiedziała że go kocham..Zrobiła by mi to!
-Powiedziała mi to co do mnie czujesz. -Igrał z ogniem, przybliżył się do mnie trochę.
-Nie..
-Ja ciebie też kocham, Violetta od kiedy cię poznałem chciałem  tobą być. Gdyby nie Diego to.. Ale już z nim nie jesteś.
-Co ty mówisz to jest twój przyjaciel.
-Trudno. -Znowu się do mnie zbliżył, byliśmy tak blisko siebie że czułam jego oddech.
-Co ty chcesz teraz zrobić? -Spytałam cicho.
-Nie wiesz..

Pocałował mnie, najpierw się opierałam ale po chwili odwzajemniłam jego pocałunek. Był taki delikatny, zapomniałam na moment o wszystkim. Nie wiem jak on to robi.. Nasz pocałunek robił się coraz głębszy. Czułam że go kocham.  Przeniosłam się jakby do innego świata.. Odpłynęłam..

----------------------------------------------------------------------

Cześć!
Naszła mnie wena i dzisiaj napisałam cały rozdział więc go dodaje, na co czekać?
Mam nadzieje że się wam podoba. Starałam się, liczę na komentarze.  Wiem że mówiłam że będzie po jutrze ale nie spodziewałam się weny. Dobra bez większych wstępów. Pa.

Next Rozdział = 3 komentarze 
Pozdrawiam Sandra <33

6 komentarzy:

  1. Rozdział super, podoba mi się. Chcę Diecesce!
    Leon musi być z Violettą.
    Jednym słowem rozdział jest wspaniały i czekam na next.

    Pozdrawiam, życzę weny i zapraszam do siebie: http://podemos-printar.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż mam powiedzieć, następny świetny blog :) Biedny Diego ;( , ale może doczekam się Diecescy :D Czekam na następny rozdział Pozdrawiam i życzę weny :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Co mogę napisać ? :)
    Brodmi ♡ super !
    A I mam nadzieje ze będzie w końcu Leonetta ♥ on kocha ją a ona jego ♡
    A jeśli chodzi o diecesca to może Diego przynajmniej znowu będzie szczęśliwy :)
    Szkoda go !
    Pozdrowionka !

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Hej, hej!!
      Świetny rozdział!!!!
      Awwwww!!!! LEONETTA SIĘ CAŁUJE!!
      JUŻ OBOJE ZNAJĄ PRAWDĘ!!!❤❤❤❤❤❤❤❤
      Idę na next!!
      Pozdrawiam Nataly :-) :*

      Usuń
  5. Świetny ;) Już kiedyś wspominałam, ale powiem jeszcze raz: Diecesca, Plisss...
    Leonetta znowu wygrała ^^
    Jak już pisałam pod ostatnim, nie będę się rozpisywać, ale to nie znaczy, że mi się nie podoba :*
    Pozdrawiam :)

    true-love-was-going-to-hurt.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń