Estar con alguien y amarlo una gran diferencia. La felicidad es estar con alguien que realmente ama de todo corazón ..
** Violetta **
-Violetto Castillo, kocham cię. Wyjdziesz za mnie? -Spytał mnie klęcząc z pierścionkiem w ręku. Co mam mu odpowiedzieć? Cholera!
Z oczu popłynęły mi kolejne łzy ale nie były to łzy szczęścia. Ja nie wiem czy go kocham a on mi się oświadcza. Akurat w takim momencie życia który jest dla mnie zakrętem. Gdyby to zrobimł pare miesięcy temu gdy nie znałam Leóna to bez zastanowienia powiedziała bym TAK. Cóż mogę powiedzieć teraz mu właśnie to ale po ślubie będzie za późno na wszystko. Będę z nim szczęśliwa z kimś kogo nie kocham? Raczej nie. Diego jest wspaniałym człowiekiem i na pewno świetnym mężem. Ale to nie dla niego bije moje serce... -Zrozumiałam w końcu że kocham Leóna.
-Violetta? -Ponownie spytał. A ja spojrzałam na niego.
-Przepraszam ale nie mogę... -Wydukałam z siebie cichym i zachrypniętym głosem od płaczu.
-Co?! Czemu? Jesteśmy z sobą już tyle..A po za tym kocham cię. -Powiedział do mnie, wstając.
-Wiem... -Próbowałam się tłumaczyć ale nie wiedziałam jak.. Miałam powiedzieć że już go nie kocham ale za to Leóna tak?!
To nie do pomyślenia skończyłam psychologie a nie wiem co zrobić.
-Należą mi się jakieś wyjaśnienia tak? Ostatnio dziwnie się zachowujesz. Co się z tobą dzieje?
-Nic. -Wyznałam krótko po czym schyliłam głowę w stronę podłogi.
-Ok, więc dlaczego nie chcesz ślubu? -Znowu spytał.
-Nie jestem jeszcze gotowa, naprawdę bardzo cię przepraszam. Ale nie jest dobrze tak jak jest?
-Może jest dobrze, ale zawsze marzyliśmy o ślubie, dzieciach. A jak się oświadczam do co? Dostaje kosza! -Podniósł głos -Zmieniłam marzenia! -Wybiegłam bez słowa pożegnania. Wsiadłam do pierwszej lepszej taksówki i odjechałam. Diego próbował mnie gonić ale mu się to nie udało. Znowu spanikowałam... i poszłam wiem że to się tak nie skończy. Ta rozmowa nie ominie mnie. Ale przynajmniej odwlekę ją w czasie, przemyśle co mu powiedzieć. Jak się wytłumaczyć. O ile istnieje jakieś sensowne. W drodze do domu Diego próbował do mnie dzwonić jakieś 14 razy. Nie odbierałam. Nie chciałam nawet próbować wyobrażać sobie co on czuję. Spokoju nie dawało mi też pytanie. Co z nami dalej będzie? Co on zrobi? Chciałam zapaść się pod ziemie. Wysiadłam z auta zapłaciłam za podwiezienie i pobiegłam do domu.
Padłam na łóżko, zaczęłam płakać w poduszkę jednocześnie zasłaniając nią twarz jak 2 letnie dziecko. Pomagało mi to. Kto jemu pomoże? ... Po godzinie trochę się uspokoiłam. Wyłączyłam telefon nie miałam ochoty na rozmowy z nikim. Nawet z moją najlepszą przyjaciółką Francesca. Wstałam i wzięłam naprawdę bardzo szybki, zimny prysznic na orzeźwienie. Była wczesna chodź wieczorna godzina. Byłam padnięta. Praca, dom, rozmowa z Leónem, sytuacja z wczorajszej imprezy. A najlepsze to oświadczyny Diego w restauracji. Położyłam się na sofie w salonie przed telewizorem. Opatuliłam kocem. I zasnęłam. Tylko w śnie mogę zaznać spokoju...
** Diego **
Jak ona mogła mnie tak potraktować?! Czemu nie przyjęła oświadczyn?.. To miał być nasz najlepszy dzień w życiu.. A jest jaki?! Najgorszy! Błąkałem się po mieście bez celu. Nawet nie wiem co czułem. Złość na nią. Nawet się nie wytłumaczyła. Chodziłem aż doszyłem do domu Fran. Co mi szkodziło zapytać ją o Violette. Może ona coś wie.. Zapukałem do jej drzwi. Otworzyła mi, zaprosiła do środka. Przeszliśmy do salonu by usiąść. Była ona bardzo zaskoczona że o tej godzinie przyszłem do niej. Zrobiła nam kawę, ja opowiedziałem jej wszystko po kolei co wydarzyło się dzisiaj oraz w restauracji. Francesca nic nie mówiła tylko patrzyła jakby nie wierzyła mi.
-(...) No i tak to było.. Co ja mam zrobić Fran? -Spytałem ją, miałem nadzieje że ona da mi jakąś informacje, pomysł.
-Diego, nie wiem jak ci pomóc. To co mi opowiedziałeś jest niewiarygodne i nie pasuje do Violetty. -Powiedziała jednym tchem.
-Wiem... Może ona mówiła ci coś? -Miałem wielką nadzieje że da mi odpowiedź na jej zachowanie. Ponadto kocham ją i nie chcę jej stracić. Wtedy pierwszy raz przeszło mi przez myśl że ona mnie już nie kocha. Nie pozwolę jej odejść! Złość przeszła w ogromny smutek, nawet Fran nie umiała mnie pocieszyć. Pomóc.
-Nic nie mówiła. Niestety ale nie mogę ci pomóc Diego. -Mruknęła pod nosem pewna siebie. Wzbudziła moje zaufanie.
-Dobra. Idę nic tu po mnie jakbyś coś wiedziała to zadzwoń.
-Ok, pa.
-Pa. -Odstawiłem kawę i wyżłem.
** León **
Po całym zajściu z Violettą nie miałem pojęcia co ze sobą zrobić. Poszedłem do firmy trochę popracować ale nie mogłem się skupić. Nic nie zrobiłem oprócz siedzenia na fotelu w gabinecie i podpisywania papierów. W końcu doszyłem do wniosku że nie ma to dalej najmniejszego sensu. Wyżłem z firmy. Kręciłem się po parku niedaleko domu Fran. Sam nie wiem po co. Było to bez większego celu. Chciałem odpocząć. W spokoju przemyśleć parę spraw. Szedłem gapiąc się w chodnik. Aż nagle wpadłem na kogoś, spojrzałem. Był to Diego. Co on tu robi.. Myślałem że będzie cały wieczór z Violettą. Minę miał nie za ciekawą. Jestem jego przyjacielem powinienem z nim pogadać. Jak facet z facetem. Jak pomyślałem tak i zrobiłem. Podejrzewałem że coś z Violą. Zacisnąłem wargi aż zrobiła się z nich jedna linia.
-Diego, co tu robisz? -Spytałem, jakby nic się nie stało.
-Nie uwierzysz jak ci powiem..
-A może spróbuję...
-Byłem u niej dzisiaj w domu i zabrałem ją do restauracji... -Chciał dokończyć ale przerwałem mu.
-No i super co w tym złego. Wybacz ale nie rozumiem..
-Na razie jest ok. Ale potem po kolacji oświadczyłem się jej. -Mruknął cicho pod nosem a ja nic nie usłyszałem.
-Co? Mów wyraźniej i głośniej. Powtórz.
-Oświadczyłem się Violetcie. Wystarczy?! -Gdy mi to oznajmił poczułem jakby ktoś wbił mi nuż w serce.
-Jak to... -Wziąłem się w garść i udawałem że wszystko jest spoko.
-Nie przyjęła ich i wybiegła, nawet telefonu nie odbiera. -Wydukał niepewnym głosem.
-Współczuję.. rozstaliście się? -Spytałem z małą nadzieją że ona będzie wolna.
-Nie. Kocham ją nad życie. Nie wiem czemu tak się stało bo zawsze o tym marzyła. Dowiem się jutro.-Czyli nie dasz jej tak łatwo odejść? Aż tak ją kochasz?
-Tak i jeszcze bardziej. Zrobił bym dla niej wszystko. -Ja też..powiedziałem cicho żeby Diego nie usłyszał.
Rozmawialiśmy tak jeszcze godzinę aż poszliśmy do pobliskiego baru napić się piwa.
Sam nie wiedziałem czy pocieszam siebie czy jego? A może nas obu? Czemu ona nie przyjęła jego oświadczyn.. Gdy byliśmy już trochę pijani, właściwie to on był ja wypiłem tylko 2 piwa i byłem jak najbardziej trzeźwy. Ale Diego.. Odwiozłem go do domu bo sam by nie doszedł nawet do drzwi baru. Podziękował mi że z nim pogadałem. A ja miałem wyrzuty sumienia że kocham Viole. No nic..Sam wróciłem do domu. Zrobiłem sobie kanapki z szynką. Zjadłem je i wykonałem moją wieczorną rutynę. Po czym poszedłem spać.
** Francesca **
Byłam u siebie w domu i wzięłam gorąco kąpiel. Nie jadłam kolacji ale nie byłam zbytnio głodna.
Wypiłam tylko herbatę. Usiadłam na krześle w jadalni, wzięłam z pułki jakąś książkę.
Przeczytałam 4 strony po czym odłożyłam ją i ponownie usiadłam. Cały czas słyszałam słowa Diego.
Zastanawiałam się czemu ona odrzuciła jego zaręczyny. Wzięłam telefon i wybrałam numer do Violi.
Gdy 5 razy pod rząd włączyła mi się poczta głosowa rzuciłam komórką na sofie. Żeby wyłączać komórkę.. Nie no muszę z nią niedługo pogadać! Jestem jej przyjaciółką znamy się od dzieciństwa a ona coś przede mną ukrywa. Musi być to coś naprawdę ważnego że nawet MI o niczym nie powiedziała. Ależ nie będę jej oceniać gdy nie wiem o co chodzi. Moje przemyślenia przerwał mi dźwięk komórki, pobiegłam do sofy gdzie ona leżała. Podniosłam z nadzieją że jest do Violetta. Był to jednak Marco. Po co on dzwoni.. Przecież rozstaliśmy się niedawno. Co zapomniał!? Pomyślałam oburzona że dzwoni po tym wszystkim. A może odbiorę...TAK! Odebrałam i usłyszałam jego głos.
-Halo, Alicja? -Jaka Alicja pomyślałam?! Byłam zdezorientowana. Może numery pomylił.. Popamięta mnie!
-Nie, tu Francesca. Czego chcesz?! I dla twojej wiadomość nie mam na imię Alicja. -Odezwałam się pewnym głosem.
-Fran.. Przepraszam cię. Numery pomyliłem..
-Super. Tylko tyle masz mi do powiedzenia?
-Przecież dawno wszystko wyjaśniliśmy sobie. Nie?
-Tak. To cześć! Do niezobaczenia! -Rozłączyłam się.
Co za dupek! Wyprowadził mnie z równowagi. Jak on może? Nawet nie popatrzył do kogo dzwoni.
Alicja..Ciekawe. Może to jego nowa dziewczyna. Szybko się pocieszył, nie to co ja..
** Lara **
Późny wieczór a ja nadal czekam na jakiekolwiek informacje o Leósiu.. Jego fortuna..Nie odpuszczę jej tak łatwo. Jej i Leóna! Ten detektyw się obija. Nie za to mu płacę. Działa już parę dni a prawie nic więcej się nie dowiedziałam. Wzięłam kieliszek i nalałam wina. Popijałam delektując nim. Ze spokojem poczekam na niego i pieniądze. Odłożyłam kieliszek z winem i poszłam do łazienki przebrać się w dość skąpą bieliznę. Chodziłam w niej po swoim domu. Aż skierowałam się do sypialni. Szkoda tylko że sama.. Kiedyś był ze mną León... Trudno. Jeszcze nie raz będzie. Nikt mi go nie odbierze!
** Violetta **
Obudziłam się bardzo wcześnie. Spoglądając na naścienny zegarek. Była dopiero 5:07.
Przez całą noc miałam koszmary dlatego nie chciałam już nawet próbować zasnąć.
Czym prędzej wstałam i sięgnęłam po komórkę. Wezmę dzień wolny od pracy. Może spotkam się z Fran. Ona mi coś na pewno poradzi. Muszę z kimś poważnie i szczerze porozmawiać, a wiem że jej mogę wszystko wyjawić. Zadzwoniłam do szefa i poprosiłam go o ten wolny dzień. Zgodził się. Poszłam jak co rano do garderoby. Nie wiedziałam jaki strój wybrać, przeglądałam, przeglądałam, przeglądałam i przeglądałam ubrania. Aż w końcu dzięki bogu miałam cały komplet i udałam się przebrać. Nie będę łazić w piżamie.. Ubrałam się i uczesałam w luźnego kucyka, nałożyłam naprawdę delikatny makijaż bez podkładu i korektora. Miałam dość gładką i jaśniutką cerę że nie potrzebuję ich. Wyszłam z łazienki i udałam się w stronę kuchni. Postawiłam na naleśniki z bitą śmietaną i truskawkami. Zrobiłam je, nałożyłam oraz oczywiście zjadłam 2 naleśniki. Były pyszne! Posprzątałam po sobie, idąc korytarzem zatrzymałam się przy lustrze oglądnąć moje ubrania. i Wygląd.
Wybrałam takie:
Uważam że wyglądam ślicznie. Zebrałam się w garść i poszłam do Fran, nie miałam do niej daleko więc szłam spacerkiem. Doszłam pod jej dom. Francesca zauważyła mnie z okna i od razu otworzyła drzwi.
------------------------------------------------------------------------
No siemka! Oddaje wam rozdział 5. Podoba się czy nie? Mi..sama nie wiem.
Nie umiem ocenić! Ale wy tak, tak? Liczę na komentarze! (szczere, może trochę pozytywne)
Dodałam go i nie wiem czy jest zbyt długi ale chyba aż tak krótki też nie.
Moim zdaniem nie wyszedł mi fajny ten rozdział..ale co zrobić.
A wy co o nim myślicie? Piszcie, piszcie i jeszcze raz piszcie!
Dobra nie będę wam przedłużać. Następnym nie wiem kiedy, przy najbliższym przypływie weny.
Bay, bay <33 Pozdrawiam Sandra!
Czytacie - Komentujecie - Motywujecie

.gif)


Zaskoczę cię - część dialogów jest dobrze zapisana. Poza tym są jakieś literówki i 'półka' przez 'u', ale nic więcej nie znalazłam. To się streściłam z tym hejtem, jak nie ja...
OdpowiedzUsuńJa tylko chcę powiedzieć, że Diego i Lara są sobie przeznaczeni. Nawet się synchronicznie upijają. Ale ma słaby łepek jak się tak szybko upił, biedactwo. Będzie kac. Viola, leć po sok pomidorowy i wodę po ogórkach.
Frania. No, jest i Frania, jak prosiłam. Jest Marcesca. Ty naprawdę czytasz moje wypociny - szok. I bierzesz je sobie do serca - więc postanowiłam ogarnąć tyłek i wyrażać się bardziej pozytywnie.
Ale co za Viola... Nóż się w kieszeni otwiera. 'Chcę, nie chcę, boję się chcieć', także to jest frustujące w samej postaci. Ale jest dobrze oddana... Taki typ wiecznej nastolatki. Czasem kocham - ale w jej przypadku powoduje to u mnie dziki szał.
Frania ją poszczuje odkurzaczem, mam nadzieję
Teraz mogę odetchnąć, cieszę się z twojej opinii na temat rozdziału.
UsuńA tak między nami to planuję żeby Lara i Diego byli razem (Ale to dopiero pod koniec całej historii czyli jeszcze kawał czasu ) Chodź jeszcze nic nie obiecuję, dokładnie jak to się potoczy sama nie mam pojęcia. Może być też na odwrót więc nic nie mówię na przód.
Pozdrawiam Sandra <333
Oh dziękuje ci, komentujesz każdy rozdział! Jestem ci za to naprawdę bardzo wdzięczna :) Twoje opinie i każdego kto to komentuje mnie motywują nawet jak nie są tak optymistyczne.. :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Sandra <33
Rozdział świetny :) Naprawdę bardzo poprawiłaś się w pisaniu ^^
OdpowiedzUsuńBiedny Dieguś... ; ( Tak bardzo kocha Violkę... A ona nie przyjmuje zaręczyn :(
No cóż... Nie dziwię się jej. W końcu, kocha Leona ;) Mam nadzieję, że oboje wyznają sobie, co naprawdę czują :) Kocham Leonettę ^^ Mam nadzieję, że ostatecznie Leon i Violka będą razem, a Diego będzie z Fran :* To byłoby dla mnie idealne zakończenie ^^
Ale ten Marco jest podły :( Biedna Fran... ;) Nie przejmuj się, mała :) Ty też jeszcze kogoś znajdziesz ^^
Ogólnie rozdział oceniam bardzo pozytywnie ;) Pozdrawiam i życzę weny ^^
true-love-was-going-to-hurt.blogspot.com
Dziękuje :)
UsuńWitam!!!
OdpowiedzUsuńRozdział długo naprawdę!!!
Hm... Viola odmówiła Diego... W sumie to miała rację, bł potem by się męczyła z kimś kogo nie kocha??
No rozdział świetny!!.
Alicja haha
Pozdrawiam Nataly :-) :*