.

.

niedziela, 17 maja 2015

Rozdział 8





,, Z głową opartą o twoje ramiona. W silnych objęciach lekko niesiona.
Mogę zapomnieć czym jest strach........ Samotność rozsypać jak piach .
Daleko zostawić ból i cierpienie. Zniszczyć przeszłości szare cienie''

Rozdział dedykuję Marlenie Frozen 

------------------------------------------------------------------------------------

** Violetta **

Pocałował mnie, najpierw się opierałam ale po chwili odwzajemniłam jego pocałunek.  Był taki delikatny, zapomniałam na moment o wszystkim. Nie wiem jak on to robi..  Nasz pocałunek robił się coraz głębszy. Czułam że go kocham.   Przeniosłam się jakby do innego świata.. Odpłynęłam.. Otworzyłam moje wcześniej przymrużone oczy. Jednak po chwili czar prysł. Opanowałam się i trochę od niego odsunęłam. Jak by się teraz czuł Diego gdyby zobaczył mnie i swojego kumpla całujących się. To okropne co mu robimy. León powinien być teraz z nim, pocieszać go. Tymczasem jest ze mną, mało tego wyznaje mi miłość. Jak ja mam się teraz zachować.

-León, my nie możemy. Musisz już iść. -Mruknęłam.
-Co z nami będzie? -Spytał niepewnie patrząc mi głęboko w oczy.
-Nie ma nas. -Oznajmiłam, z oczów popłynęło mi parę łez.
-Kocham cię i nic tego nie zmieni. -Powiedział ocierając mi łzy.
-Idź już, nie mów nic Diego. Zapomnij o tym co się stało. Zależy mi na jego szczęściu.
-A co z twoim szczęściem, a co ze mną?
-Nic nie ma znaczenia. Nie zmienisz mojej decyzji.
-Nie poddam się. -Powiedział po czym wyszedł trochę zawiedziony.

To co się stało zdołowało mnie jeszcze bardziej. Kocham Leóna, niestety nie mogę być z nim.
Nawet nie chcę myśleć co by powiedział o tym Diego oraz nasi przyjaciele. Mamy ich wspólnych, połowa była by za mną a reszta za Diego. Podział? Nie chce tego, a Verdas musi się z tym pogodzić. Owszem myliłam się co do niego. Nigdy nie domyślałam się że on cokolwiek może do mnie czuć.
Nie jestem już z Diego. Ale on nadal się z tym nie pogodził. Obawiam się że nie zakończy tego na tym. Będzie chciał do mnie wrócić, jednak nie stanie się tak. Nie chcę być z Leónem też dla niego samego. Diego znienawidził by go, a ja i on nie mamy szans na udany związek i przyszłość na dłuższą metę. Dużo osób było by temu przeciwko. Tak, liczę się z opinią innych. Verdas nie..
Byle by tylko się nie wygadał, jestem nawet wdzięczna Franczesce że mu powiedziała. Ja bym się nie odważyła, lecz to i tak nic nie zmienia. No..Chyba że..Zrobiło mi się trochę lżej. Ktoś mógł by pomyśleć że to koniec moich problemów. Wręcz przeciwnie to dopiero początek. Odwróciłam się w stronę lustra, zobaczyłam że wyglądałam strasznie.  Miałam sińce pod oczami, rozmazany makijaż a po policzka nadal spływało mi coraz więcej łez. Wzięłam z łazienki moją kosmetyczkę by poprawić swój wygląd. Otarłam łzy chusteczką. Zmyłam makijaż ponieważ nie był już do uratowania, zrobiłam nowy.  Ogarnęłam bałagan który zrobiłam przez ostatnie 15 minut. Muszę zebrać myśli.
Ubrałam kurtkę, do ręki wzięłam torebkę i wyszłam z domu. Pójdę do parku się przejść.
Świeże powietrze dobrze mi zrobi. Może po drodze zadzwonię do Fran. Moje kosmyki włosów wzięłam do tyłu. Wiatr był dość silny chodź było nawet ciepło. Przez niego włosy mi się rozchodziły, wyciągnęłam z torby gumkę do włosów i spięłam dość luźnego kucyka. Cały czas szłam przed siebie, nie myśląc, nie czując. Przez to wszystko zrobiłam się neutralna. Rozglądałam się, w pewnym momencie dostrzegłam drzewo pod którym kiedyś byłam z Diego. Były to szczęśliwe czasy. Jeszcze wtedy nie mogłam nawet wyobrazić sobie życia bez niego. Teraz mimo wszystkich wspomnieć które do mnie wróciły w mgnieniu sekundy nic się nie zmieniło. Dużo razem przeżyliśmy. Nigdy tego nie zapomnę, ale nasza historia się skończyła.  Wszystko się musi skończyć, a że skończyło się teraz. Może nawet lepiej mniej zaboli.. Znowu ruszyłam woskom drogą, moje kroki kierowały się ku nikąd..


** León **

Po wyjściu z mieszkania Violetty postanowiłem udać się do Franczeski.  W końcu do dzięki niej pocałowałem Viole. Jest dla nas jakaś szansa. Prędzej czy później będziemy razem, nie dbam o to co inni pomyślą.Diego się obrazi, nie będę się mu dziwić. Mam tylko nadzieje że kiedyś mu przejdzie.
Ona i tak by się z nim rozstała bo go nie kocha. A teraz może zaprzeczać, opierać się. Ale ja się nie poddam będę o nią walczyć do puki nie będziemy parą. Była taka urocza, szkoda mi jej. Musi przejść przez to wszystko. Nie utrzymuje kontaktów z rodziną, jej matka nie żyje. Diego jest na nią wściekły za zerwanie. Sytuacja ze mną, będę dla niej wsparciem. Jak mi na to pozwoli a mam nadzieje że tak.
Dobrze że ma taką przyjaciółkę jak Fran. Czasami zastanawiam się ile może znieść taka mała istotka jak Violetta, jest taka krucha i delikatna. A jednak ma tyle optymizmu i energii w sobie. Dzięki temu jest wyjątkowa dla mnie. Inni też na pewno to dostrzegają. Tak chciał bym teraz przy niej być.
Móc ją pocałować bez niepewności że mnie odrzuci. Przytulić...Pomagać jej. Niestety nie mogę. Na razie dam jej czas na przemyślenia. Teraz przy najmniej wiem na czym stoję. Wiem że kocham ją i ona mnie. To znacznie ułatwia sprawę. Ale jest też wiele rzeczy które utrudniają to. Violetta chce by wszyscy byli szczęśliwy nawet jej kosztem, jest dobrą osobą. Nigdy nie spotkałem takiej kobiety, nie wybaczę sobie jak ją stracę. Podjechałem do Franczeski, zapukałem do drzwi. Zaprosiłam mnie do środka.

-Franczeska, dziękuje ci za to że mi powiedziałaś. -Oznajmiłem jej przy czym towarzyszył mi mały uśmiech.
-Nie ma za co. Byłeś u Violetty? -Spytała zniecierpliwiona.
-Tak byłem, ale ona nie chce ze mną być ze względu na Diego.
-Ona już z nim nie jest z tego co wiem.
-No, dobrze wiesz. Ale nie chce go ranić bardziej.
-Już wiem o co jej chodzi. Ale chyba się nie poddasz?! -Spytała podejrzliwie.
-Nigdy. Tylko że teraz ona potrzebuję czasu i przyjaciółki.
-Oraz wsparcia.
-Chciał bym ją wspierać ale nie pozwoli mi na to.
-Próbuj tak jej udowodnisz że ci na niej naprawdę zależy.
-Ok. Musze lecieć.
-Pamiętaj ci ci mówiłam!

Po krótkiej rozmowie z Fran pojechałem do pobliskiej knajpy. Było już późno a ja rano musiałem być w pracy. Trudno, muszę się napić...a potem wrócę do domu. Nie jestem małym dzieckiem i sam będę o sobie decydować. Piłem kolejkę za kolejką. Tak zapominałem o problemach. Pomagało.
Bylem już zalany w trupa i neutralnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego. Oprócz....
No właśnie oprócz Violetty kocham ją i zawsze będę. Nie obchodzi mnie opinia innych.
Chodź zawsze raczej było inaczej. Dopóki jej nie poznałem. Byłem już pijany w trupa.
Wróciłem do domu, ledwo doszedłem... Byłem już w swojej sypialni i położyłem się na łóżku.
Myślałem o naszym pocałunku,o wspólnych chwilach, kiedy ją pierwszy raz ujrzałem oraz gdy skapnąłem się że ją kocham, nie zapominając o myśleniu o  rozmowie z nią, z Fran..aż zasnąłem śniąc o ukochanej Vilu..


** Violetta **

Wróciłam z prawie 2 godzinnego spaceru, straciłam poczucie czasu. Czułam ból w sercu, kocham Leóna. Co mi po tym jak nie mogę z nim być. Czy to źle że wybieram mniejsze zło? Że chcę by Diego był szczęśliwy be ze mnie. I tak go zraniłam. Wystarczająco nie zabiorę mu jeszcze przyjaciela. Mam nadzieje że nic mu nie powiem o pocałunku. Dlaczego León nie rozumie? Tłumaczę jemu i Fran o co chodzi a oni jak ściany. Ranię też Verdasa. Cóż bardziej by go zabolała utrata przyjaciela, wiem co mówię. Może mu się teraz wydaje że jest inaczej ale nie... Życie nie jest bajką tak jak mu się to wydaje. Mam już wszystko poukładane w głowie. Wiem co robić a czego nie. Zjem kolacje, zrobiłam sobie tosty z serem. Zjadłam je i posprzątałam po sobie. Potem jak zwykle moje wieczorne rutynowe obowiązki. Po nich idę spać mam dość wrażeń na dziś i byle już więcej nie było. Zasnęłam szybko, ale za to jaki mam sen...


** Camilla **

Wstałam rano z łóżka. Broadway jeszcze spał. No po takiej nocy to się nie dziwie. Pozbierałam moje wszystkie ubrania z całego pokoju i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic ubrałam się, musiałam we wczorajsze ale w domu się przebiorę. Upięłam włosy w kłosa po czym skierowałam się ku sypialni by obudzić Broadway. Muszę być zaraz w pracy a samego go tu nie zostawię. Mam 15 minut na dojechanie do domu oraz przebranie się. Trudno potem to odeśpi. Zaśmiałam się cicho.  Podeszłam do łóżka, usiadłam na nic i pocałowałam Broadway w policzek.  Ani drgnął. Udawał? Coś mi podpowiadało że tak. Podświadomość. Jak chce tak pogrywać ze mną to dobrze. Z komody wyjęłam kartkę oraz długopis. Zostawiłam mu ją, napisałam mu list. Pojechałam do domu, przebrałam się.  Po czym udałam się do mojej nudnej pracy. Tak nudnej. Nie lubię jej. Ale nie mam innego wyjścia potrzebne nam są pieniądze. A gdzie ja pójdę? Gdyby nie to że León jest moim przyjacielem nawet tam bym nie pracowała.. w takich sytuacjach zawsze nachodziło mnie jedno pytanie.  Czemu ja nie skończyłam tych studiów?! Violetta skończyła i co prawda nie pracuję w zawodzie. Ale jest modelką, szczęściara. Ma ciekawą, dobrze a nawet bardzo dobrze płatną, nie zbyt trudną prace. Ona ją lubi i sprawia jej to przyjemność. Zazdroszczę jej tego... Wyjęłam z torebki lusterko, szminkę po czym poprawiłam makijaż.  Podjechałam pod firmę. Weszłam do budynku, wysoki i wąski. Tak bym mogła go opisać. Widać tylko szklane okna zasłonięte żaluzjami, ciekawe co oni tam robią.. Mniejsza z tym. Wjechałam na 6 piętro. Moje rzeczy zostawiłam w jednej za szafek. Udałam się do biura, i co dalej? Obowiązki.


** Broadway **

Obudziłem się, popatrzyłem na naścienny zegar. 10.55. Co?! Zaspałem do pracy! Koło mnie nie było nawet Camilli. Szybko wstałem i zacząłem jej szukać po apartamentowcu. Nie było jej, stwierdziłem. Zauważyłem tylko jakąś kartkę podpisaną ,,Dla Broadway'' Wyjąłem ją z koperty. Zacząłem czytać.

*******************************************

Broadway nie wiem która jest godzinna bo mocno spałeś.
Pewnie późna. Nie chciałam cię budzić, uroczo spałeś.
Pewnie się śmiejesz z tego co piszę, Ale mówię naprawdę poważnie! 
Jak się domyślasz jestem już w pracy. 
W kuchni masz śniadanie od wczoraj.
Pewnie wiesz. A i wzięłam twoje Auto. Nie jesteś zły? Tak myślałam że nie będziesz.
Dziękuję. Kocham cię.

Twoja Camilla.

********************************************

Wzięła moje auto..I nie zamierzała mnie obudzić. Teraz ja się spóźnię. Szybkim krokiem do łazienki ubrać się. Nie chciałem nawet już jeść. Wybiegłem z domu i poszedłem na przystanek.
Po 5  minutach zjawił się autobus wsiadłem i dojechałem do pracy. Szef był na mnie zły. Kazałam mi zostać po godzinach by nadrobić.


** Ludmiła **

Jestem omówiona do kosmetyczki na 12:00 i fryzjera na 13:45.  Nie zdążę jak się nie pośpieszę. Potrzebne mi są też nowe ubrania. Mówię do siebie z uśmiechem od ucha do ucha. Federico zabiera mnie dzisiaj na przyjęcie. Nie mogę się doczekać, byle by nie było tak nudno jak ostatnio..
Chwytam moje rzeczy i wybiegam z domu wsiadając do taksówki która już na mnie czeka. Jedziemy chwilę aż nagle lądujemy w wielkim korku. Ja naprawdę nie zdążę! Staję się coraz bardziej przepełniona złością. Czuję jakbym miała zaraz wybuchnąć. Mój wyraz twarzy nie wróży nic dobrego, tak to to na pewno!

-Niech się pan pośpieszy! -Prawie krzyczę. Chcę być już na miejscu.
-Co mam zrobić jest korek.. -Mówi spokojnym głosem. Chyba chce mnie uspokoić. Ale nikomu to się jeszcze nie udało.
Jemu raczej też się nie uda. Było by to co najmniej dziwne.
-Pan nie rozumie, nie zdążę! -Podnoszę głos. Jestem bardzo poważna.
-Dobrze zaraz będziemy na miejscu. -Powiedział.

Nie odzywałam się już ominęliśmy korek i po 5 minutach byłam na miejscu. Zapłaciłam mu po czym odjechał a ja zadowolona weszłam do kosmetyczki. Zrobię się na bóstwo, uśmiech mi znowu wraca. Potem fryzjer i zakupy! Jak ja to kocham, myślę jestem pozytywnie nastawiona. Humor mnie nie opuszcza.

------------------------------------------------------------------------------------

Witam po krótkiej przerwie! 
Jest późno i dodaję rozdział ale chciałam się wyrobić w tym tygodniu.
Dla mnie nie jest zbyt ciekawy ten rozdział, przepraszam mało weny. A dla was jaki jest?
Mam też parę spraw jeśli chodzi o blog... A więc: 

~W tym miesiącu dokładnie nie wiem kiedy ale zamierzam napisać One Short'a. Mam już pomysł na niego. 
~Teraz rozdziały będą  pojawiać się mniej więcej raz w tygodniu. (Chyba w weekend) 
~Jeśli czytasz albo chociaż raz ktoś z was przeczytał bloga do skomentować, szczerze! 
Nawet najmniejszy komentarz mnie motywuję i to bardzo! A ostatnio..2 komentarze pod rozdziałem.
To by oznaczało że tylko tyle osób czyta..ale jak będzie tak dalej to znaczy że rozdziały są
naprawdę słabe i nie warto dalej prowadzić bloga.

To chyba tyle, proszę was o komentarze! Nawet takie malutkie, może też od anonimów. 
Bardzo mnie to motywuję i wywołuje uśmiech na twarzy :) 

Pozdrawiam was Sandra<33

Next Rozdział = 3 Komentarze 

Czytacie - Komentujecie - Motywujecie! 

10 komentarzy:

  1. Cudowne ;) Ta akcja ;) Leon dostal kosza? Ale sie biedak nie poddaje xD Fran taka wzorowa przyjaciolka ;D Czekam niecierpliwie na next Pozdrawiam i zycze weny :**

    OdpowiedzUsuń
  2. A dialogi dalej źle zapisane. Poza tym że tak powiem 'zachłysnęłaś' się Leonem i Francescą - są idealni, bez wad.
    Szantaż = nikt nie komentuje. Poza tym pisze się jednak dla siebie, nie warto dbać o statystyki. Chyba, że chcesz dziesięć komentarzy 'super rozdział'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dialog jak dialog. I dla mnie to nie jest szantaż. I faktem jest to że pisze dla siebie, sprawia mi to naprawdę dużo przyjemności. Ale nie ma to sensu za bardzo gdyby tego nikt nie czytał. A jak dla ciebie to wszystko jest źle..no cóż szanuję twoją opinię ale nikt cię tu siłą nie trzyma. Nie? Tak więc bay.

      Pozdrawiam Sandra<33

      Usuń
    2. Lagusiak wpadaj do mnie: doroslezycievioliileonablogspot.com
      leonivioletta.blogspot.com
      Zapraszam oceń mnie trochę!!
      Pozdrawiam Nataly :-) :*

      Usuń
  3. Mnie tam się bardzo podoba! ^^
    Świetny rozdział! :*
    Szkoda, że Viola nie chce być z Leonem... Ale na pewno zmieni zdanie! A przynajmniej mam taka nadzieję! <3
    Przepraszam, że nie skomentowałam poprzedniego...
    Po prostu nie miałam czasu. Narobiłam sobie sporo zaległości na bloggerze...
    Ten jest cudny! Oby Diego odpuścił sobie Violettę i wziął się za Fran! <3
    Leonetta! Diecesca!
    Pozdrawiam i życzę weny! Czekam na kolejny! Liczę na jakiś dedyczek! :*
    Przy okazji zapraszam:
    http://de-nada-sirve-el-odio.blogspot.com/2015/05/capitulo-15-nowe-perspektywy.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje. Niedługo możesz się spodziewać na dedykt :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Świetny rozdział!!!
      Przepraszam, że tak późno, ale nie mam czasu!!!
      Nauka, kartkówki, poprawy, sprawdziany!!
      Do tegopróby do kabaretu!!
      W sobotę mam festyn i gram w kabarecie ze znajomymi, więc nie wyrabiam!!
      Idę dalej!!!
      Pozdrawiam Nataly :-) :*

      Usuń
  5. Przepraszam, że te moje komentarze są takie krótkie, ale chcę mi się spać xD
    Gdybym jednak nic nie napisała, miałabym wyrzuty sumienia :) Ten rozdział jest świetny ^^ Życzę dużo, dużo weny i lecę do następnego ;)

    true-love-was-going-to-hurt.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń