** Violetta **
Gdy zobaczyłam Diego zrobiło mi się głupio. Niemal pocałowałam bym się z jego najlepszym przyjacielem. To okropne co mogłam mu zrobić. On nie zasługuję na takie traktowanie.
W końcu zdecydowałam się do niego podejść. Był w salonie otoczonym naszymi przyjaciółmi a do okoła leciała muzyka. Wszyscy tańczyli do jej rytmu...Tylko ja nie miałam najmniejszej ochoty na tą całą imprezę. Dlatego wymyśliłam że powiem Diego o moim bólu głowy który zmyśliłam, kolejne kłamstwo. Ja chyba inaczej nie potrafię.Patrzyłam na niego i ogarniało mnie przerażenie.
Po policzku spłynęła mi łza a moje usta zamiast wyraźnego Uśmiechu jak zawsze, zamieniło się w minę strachu i smutku. Teraz trzeba użyć wyobraźni żeby zobaczyć co czułam.
Mętlik. I tylko to. Żadnej wyraźnej i pewnej myśli. Jak zobaczyłam że do mnie podchodzi szybko otarłam łzy i sztucznie się uśmiechnęłam. Chciałam udawać że wszystko jest w porządku.
Tylko czy on się na to nabierze w końcu znamy się tyle lat... A co będzie jak się zorientuję i zacznie wypytywać co się stało? Nie wiem. Ale na szczęście było ciemno i nic nie zauważył.
Od razu poczułam małą ulgę, ale czuję że to dopiero początek moich problemów.
Pomyśleć że parę miesięcy temu jak jeszcze nie znałam Leóna wszystko układało się idealnie.
Praca, dom, chłopak, przyjaciele i rodzina. Wszystko było jak w bajce. Tak się zaczęło.
Bardziej boję się jak to się skończy.
-Gdzie byłaś tak długo skarbie? -Spytał mnie Diego.
-I znalazłaś Leóna? -Dopytał po chwili.
-León..tak. Jest na tarasie na 1 piętrze. -Odparłam.
-A co on tam robi? -Cały czas zadawał pytania co mi nie pomagało.
-Nie wiem. Chyba poszedł pooddychać świeżym powietrzem. Powiedział że zaraz przyjdzie. -Westchnęłam i oparłam się o ścianę.
-Ok. Zatańczysz?
-Wiesz co może innym razem.
-A może się czegoś napijesz? -Pokiwałam głową na nie.
-Boli mnie głowa. I w ogóle źle się czuję. Pójdę już do domu odpocząć, przepraszam. -Dodałam.
-Jak taka jest sytuacja to cię odprowadzę. -Powiedział. Widziałam że zaczął się martwić. Było mi cholernie przykro
że tak go okłamuję. Ale w tamtej chwili nic innego nie przychodziło mi do głowy.
-Dziękuję. Ale pójdę sama. Poradzę sobie nie jest aż tak źle. A po za tym masz gości.
-Racja. To może poproszę Leóna?
-Nie! -Szybko krzykłam. Nie chciałam żeby on mnie odprowadzał. Tylko nie on. Bałam się po tym wszystkim z nim rozmawiać.
Chociaż wiedziałam że przyjdzie ten moment. Ten w którym wszystko będziemy musieli sobie wyjaśnić. Postawić sprawę
jasno. Nie wiem czy on mnie kocha ale ja nie skrzywdzę Diego. To decyzja nie odwołalna...chyba. Sama nie wiem co mam robić.
Ok. Będzie ale to nie odpowiednia chwili na takie pogaduszki. Nie chcę z nim o tym teraz gadać.
-Czemu? -Zdziwił się na moją reakcje. A ja zaczęłam coraz mocniej panikować. Ledwo zatrzymywałam łzy.
-Sama pójdę. Pa. -Pocałowałam go delikatnie w usta i skierowałam się w kierunku drzwi wyjściowych.
-Dobra. Pamiętaj że cię kocham. -Wyznał. Rzadko mi to mówił. Ale jak już mi o tym wspomniał przeszła przez całe
moje ciało gęsia skórka. Nic z tym nie zrobię ale...decyzje które na mnie z padły są dla mnie zaciężcie do udźwignięcia.
Poszłam na przystanek autobusowy bo nie miałam przy sobie samochodu. Na taxi, nie chce mi się czekać.
Marzę tylko o ciepłym łóżku oraz gorącej herbacie. O nie mój autobus! Zaraz mi odjedzie...ale pech.
Zaczęłam biegnąć. Na szczęście zdążyłam. Był tak przepełniony pasażerami że ledwo się tam mieściłam.
Mało tego jakaś pani przechodząc walnęła mnie torebką. Teraz na prawdę bolała mnie i głowa.
No nic muszę dojechać do domu. -Stwierdziłam i jechałam dalej...
** León **
Byłem już na dole. Zacząłem szukać wzrokiem Violettę. Lecz nigdzie jej nie było.
Myślałem czy nie spytać o to Diego. Ale raczej mi nie wypada, a jak zacznie się domyślać że ją kocham... Lepiej nie wiedzieć jakby zareagował. Chcę wyjaśnić z nią te sytuacje. Na pewno dała by mi w twarz że mówię jej prosto w oczy że ją kocham a dobrze wiem że chodzi z Diego. Dobra. Zauważyłem go jak rozmawiał z kimś. Był to on i Francesca. Pomyślałem że podsłucham może się dowiem gdzie jest Viola. Stanąłem pod drzwiami i delikatnie się wychyliłem tak aby nikt mnie nie zobaczył. Moje ucho w pewnym momencie zetknęło się z drzwiami konsekwencją
było to że Diego oparł się o nie tym samym waląc mnie w ucho. Nie było to jednak istotne.
Zapomniałem o bólu i dalej podsłuchiwałem. Tłumaczę to sobie że nic złego nie robię, że to z miłości do niej. Nie pożałowałem. Dowiedziałem się z ich rozmowy że Violetta się źle poczuła i wyszła 10 minut przed moim zejściem. No cóż i tak nic z tym nie zrobię. Jutro pójdę do niej do domu z samego rana. Ciekawe jak zareaguję. Może trochę ochłonie i nie będzie na mnie złą że chciałem ją pocałować. Złapałem strasznego doła. Usiadłem koło stołu, usiadłem i wziąłem kieliszek nalałem sobie wódkę. Wypiłem, za pierwszym były dwa następnego. Potem już nalewałem jeden za drugi było coraz pełniejsze. Nie dbałem o kaca. Oto że nie pójdę jutro do pracy. Liczyła się tylko ona. Moim największym marzeniem, pragnieniem..było to by wsiąść ją w objęcia bez żadnych problemów. Tak naprawdę zdawałem sobie sprawę z tego że może się ono nigdy nie spełnić. Wiedziałem też to że nie zakocham się w nikim inny. To jest ta jedna jedyna. Wolę żyć w bólu i w tęsknocie bez niej niż z inną której nie kocham. Jak ta pożal się Boże Lara...Z każdym kolejnym kieliszkiem traciłem grunt pod nogami. Kiedy już wszystko wypiłem poszedłem na kanapę. Zasnąłem nawet nie wiem kiedy.
------------------------------------------------
Rano poszedłem do Violetty a ona otwarła mi drzwi i zaczęliśmy się całować, wszystkie problemy jakby znikły. Byłem tylko ja i ona. Ona i ja. Było cudownie... Kierowaliśmy się do sypialni gdy nagle zaczęło mi się coś rozmazywać z przed oczu. Obudziłem się okazało się to tylko pięknym i nie możliwym snem... Poszedłem spać dalej. Miałem takiego kaca że wolałem go częściowo przespać.
A po za tym to moje sny są za piękne by były prawdziwe. Niestety ale tak już mam.
** Violetta **
Jak dobrze być w domu i wsiąść ciepłą kąpiel. Wypić kubek herbaty z cytryną.
Teraz idę spać mam dosyć wrażeń jak na dzisiaj. Weszłam do mojego łóżka i okryłam się kołdrą aż
po szyję. Zgasiłam światło, ale nie mogłam zasnąć. Gdy tylko zamykałam oczy widziałam mnie i Leóna całujący się. Po 20 minut licznych prób do zaśnięcia miałam dość.
Wstałam i poszłam do kuchni zrobić sobie szklankę rumianku. Siedziałam przy blacie i piłam ją. Było już późno a ja nadal myślałam o tym wszystkim. W mojej głowie co minutę naradzały się pytania z każdym kolejnym czułam że nie można na nie odpowiedzieć.
Nagle zobaczyłam że jest pusta szklanka. Więc znowu opatuliłam się kołdrom i zasnęłam.
Obudziłam się i spojrzałam przymrużonym okiem na zegarek. Była 6:00. Musiałam wstawać bo niedługo muszę być w pracy. Moja sypialnia wyglądała jakby tornado przez nią przeszło.
Wszystko porozrzucane dosłownie. Będę musiała to dziś sprzątnąć.
Przez okno wpadało światło słoneczne rozchodzące się przez cały pokój.
No cóż poszłam do łazienki i ochlapałam twarz wodą. A potem wykonałam rutynowe czynności.
W rękę wzięłam torebkę i schowałam do niej portfel, telefon i parę kosmetyków oraz kluczę do mieszkania i auta. Wyszłam z domu i idąc szybkim krokiem przez mały park wpadłam na kogoś.
Uniosłam głowę do góry by spojrzeć kto to. Nie znałam go był to jakiś mężczyzna.
Przeprosiłam go i poszłam dalej. Po 15 minutach byłam już w pracy i wykonywałam swoje obowiązki.
Lubiłam to.
** Laura **
Siedziałam w parku szczęśliwa że niedługo stanie się to co chciałam.
Detektyw już zaczyna swoją pracę. Ale najgorsze jest to że widziałam jak patrzył na Violette.
Na wet na mnie tak nigdy nie zwracał uwagi. Ona, to moje pierwsze podejrzenie.
Powiedziałam o tym wczoraj na spotkaniu. Zacznie ją i Leóna obserwować.
Ktoś musi w końcu jakiś błąd popełnić. Mam nadzieje.. - Oparłam głowę o moją rękę.
Violetta pani idealna. Co zrobić by sama mi wszystko wyznała. Mogła bym się z nią zaprzyjaźnić.
Ale nie dam rady ona mi nie ufa. Szkoda ale to odpada. -Myślałam czekając na Leóna.
Gdyż zawsze przechodził tędy do pracy. Była impreza na którą mnie nie zaproszono.
Dlatego nie wiem czy nie ma kaca i może nie iść do pracy.
Trudno jak nie przyjdzie to ja pójdę do jego domu potem. Jak nie ja to kto zobaczy co tu się dzieje.
Poprawiłam sobie włosy, wstałam i poszłam wiedząc że dziś go tu nie będzie.
------------------------------------------------------------------------
A więc dodaje trochę pisany rozdział 3. Mam nadzieje że chociaż troszkę przypadnie do gustu.
I pamiętajcie żeby komentować to dla mnie ważne. ^.^
Czytacie - Komentujecie - Motywujecie

Już chciałam zacząć słodzić, ale może przebrnijmy przez mniej przyjemną część komentarza. Ale w porównaniu z poprzednimi komentarzami mam naprawdę mało do przyczepienia się.
OdpowiedzUsuńAd1. Dialogi. Dalej dialogi... Pewnie w nosie bym to miała gdyby nie moja kochana polonistka, która konsekwentnie stawiało mi zero za kompozycję za zerem (mam wrażenie czy tam miał być przecinek...) aż nie wbiłam sobie do głowy.
Ad2. Masz jakieś problemy z odmianą czasownika.Na przykład... Marta szuka...
...Loading... Loading...
krzykłam zamiast krzyknęłam
naradzały - to pochodzi od naradzać się. Pomysły mogą się rodzić. Chociaż chce mi się śmiać - pnionteczga - miałam ten sam błąd.
Poza tym... Coś jest nie tak z przecinkami, ale ja sama mam z nim problemy więc nie powinnam się wypowiadać.
Nom, Marta się ograniczyła z hejtem. Powinnam chyba poznać zaczenie 'ogarniczyć' bardziej dogłębnie. Możesz się tylko zanurzyć. A możesz się zagłębić...
Ale teraz czas na tę przyjemniejszą część:
O. Mój. Boże. Czasem naprawdę zastanawiam się jakim cudem wszyscy piszą tak naturalnie. Podziwiam za dialogi, bo są po prostu mocarne - wydają się takie prawdziwe, realistyczne. Tu bym postawiła 10/10 - część osób pisze jakby ktoś wsadził postaciom kij w... Tamże.
Po drugie - no, fabuła się zaczyna rozwijać. Pewnie tu powinno być jakieś porównanie, ale niestety nie jestem w tym dobra. Tia - wysoki jak brzoza, głupi jak koza.
Po trzecie - no, ktoś sobie wziął do serca żeby pisać opisy i są teraz takie... Rrrr. Powinnam się wyrażać inaczej ale za wysokie progi na moje nogi.
I coście się na Larę uparli. Ja ją lubiłam... Bo to Lara. Tag?
No i jeszcze jedno - nie zmieniasz charakteru postaci. Czyli coś co ja chociaż się starałam nigdy nie osiągnęła. Dla mnie choleryk był zawsze flegmatykiem, a altruista skończonym egoistką.
Dziękuje, a Lara...no mogłam bym zmienić jej charakter tylko że już zaczęłam z nią tak i nie mam na razie pomysłu jak ją zmienić w coraz dalszych numerach rozdziałów..yy więc cały czas będę się nad nią zastanawiać to ci mogę obiecać. Może po paru rozdziałach będzie się zmieniać ale jeszcze nie wiem w jaki sposób. A i faktycznie zaczęłaś się mniej czepiać (jestem z ciebie dumna) a to też znaczy że się poprawiłam z czego jeszcze bardziej jestem zadowolona.
OdpowiedzUsuńPozdrowionka wysyłam :D
Bardzo fajny blog.
OdpowiedzUsuńSerio, pomysł jest super, trochę błędów jest, ale koleżanka wyżej już temat wyczerpała xD Nie mam zamiaru się czepiać, spokojnie.
I zgadzam się z nią, co do dialogów.
Piszesz je tak naturalnie ♥
Ja mam ostatnio jakieś problemy ;c
Haha, no ale nic.
Będę tu jeszcze wpadać <3
Pozdrowionka ;*
Cieszę się że komuś podoba się to co piszę :)
UsuńPrzeczytałam wszystkie rozdziały, więc z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że na ich przełomie bardzo poprawiłaś się z pisaniem. Nadal pojawiają się drobne błędy ortograficzne, ale nie martw się ;) Napewno jeszcze je poprawisz :) Ogólnie, opowiadanie jest bardzo ciekawe ^^ Oryginalny pomysł z postawieniem Leona i Diego, jako przyjaciół :) Oficjalnie oświadczam, że będę wpadać częściej xD
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na kolejny rozdział :*
A tak przy okazji, zapraszam do siebie ;) Dopiero zaczynam pisać i liczę na twoją szczerą opinię ;) To dla mnie naprawdę ważne ^^
true-love-was-going-to-hurt.blogspot.com
Dziękuję ci bardzo że je poczytałaś i za opinie. Na twojego bloga właśnie wpadłam i zostawiłam komentarz w nim wszystko napisałam więc nie będę powtarzać tam poczytać. Masz Genialnego Bloga <33
UsuńDziękuję, ty również :*
Usuńtrue-love-was-going-to-hurt.blogspot.com
Świetny rozdział!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Nataly :-) :*